Scenariusz rozpadu koalicji rządzącej, rządu mniejszościowego, a być może nawet przyspieszonych wyborów oddalił się - przynajmniej do kolejnego wirażu. Ten z pewnością nadchodzi, ale w PiS po wtorku w Sejmie (i w Brukseli) powiało optymizmem. Teraz na celowniku jest przyjęcie ustawy odblokowującej KPO, którą dziś oficjalnie zapowiedzieli przedstawiciele rządu.
Zaskoczeniem nie było we wtorek ani wystąpienie Zbigniewa Ziobry ani wystąpienia polityków opozycji. Może lekkim zaskoczeniem było samo wystąpienie premiera Mateusza Morawieckiego. Po pierwsze dlatego, że nie było w kuluarach sejmowych pewności, że w ogóle wystąpi. Zwłaszcza po tym, jak w opublikowanym w poniedziałek wywiadzie dla tygodnika “Sieci” stwierdził, że wymiar sprawiedliwości w Polsce znajduje się w stanie “po zapaści”. Morawiecki bardzo się jednak pilnował, by w krótkim wystąpieniu nie padło ani razu nazwisko ministra sprawiedliwości. To mu się udało. Pod tym względem było to najbardziej oryginalne wystąpienie w obronie ministra w historii parlamentaryzmu po 1989 roku.