Dawno już żadne badanie nie pokazało tak dobrze nieskuteczności PiS-owskiej propagandy, jak sondaż, który IBRiS przeprowadził na zlecenie „Rzeczpospolitej”. Zapytano w nim respondentów o stosunek do sprawy obecności w Polsce rakiet Patriot z Niemiec. Tylko 12,5 proc. ankietowanych popiera propozycję prezesa PiS, by baterie patriotów wysłać do Ukrainy. 40 proc. badanych chce, by Polska przyjęła propozycję niemieckiego MON rozmieszczenia rakiet w Polsce, a 28,5 proc. uważa, że decyzję o ich lokalizacji powinno podjąć NATO. Pomysł PiS niechętnie przyjęli nawet jego wyborcy. Można by pokusić się o tezę, że choć – widać to w innych badaniach – Polacy stali się bardziej nieufni wobec Niemiec w związku z tym, że Berlin niemrawo pomaga Ukrainie, to jednak obsesyjna antyniemieckość Jarosława Kaczyńskiego w tej sprawie wcale nie przypadła im do gustu.

Zresztą zdają się to rozumieć również w obozie rządzącym. Z naszych rozmów wynika, że propozycja wysłania patriotów do Ukrainy w tej chwili właściwie jest niewykonalna, potrzeba by minimum pół roku na przeszkolenie ukraińskich załóg w obsłudze sprzętu. W dodatku wciąż nie ma jednoznacznego stanowiska USA, czyli producenta tej broni. Wszak sami patriotów Ukraińcom Amerykanie wciąż nie przekazali, choć w maju „Washington Post” pisał, że w kolejnej transzy pomocy dla Kijowa miałyby się znaleźć. Nasi rozmówcy sugerują, że choć Ukraińcy wygrywają kolejne starcia z Rosjanami, to ryzyko, że przy niekorzystnym obrocie wojny broń wpadłyby w ręce rosyjskiego wywiadu wstrzymuje decyzję Waszyngtonu.

Czytaj więcej

Sprawa wyrzutni Patriot. Błaszczak nie przekonał nawet elektoratu PiS

W obozie rządzącym jest wielu zwolenników zaakceptowania propozycji Niemiec, ale stanowcze „nie” ma cały czas wypowiadać Jarosław Kaczyński. Uważa, że baterie niemieckich patriotów w Polsce byłyby wyłącznie ozdobą, bo nie ma pewności, że Niemcy zdecydowaliby się ich użyć przeciwko rakietom lecącym z Rosji.

Polska w stosunku do Niemiec nie powinna się zachowywać naiwnie. Christine Lambrecht, szefową tamtejszego MON, krytykowano w jej kraju za to, że propozycja wysłania patriotów była tylko piarową zagrywką, która miała pokazać zaangażowanie Niemiec we wspólne bezpieczeństwo po tragedii w Przewodowie. Nawet jeśli to piar, dla polskiego bezpieczeństwa lepiej by było, gdyby patrioty strzegły naszego nieba – z czym zgadza się wszak dwóch na pięciu ankietowanych. Polityczny PR wygrywa za to w myśleniu prezesa PiS, który nie chce dopuścić do sytuacji, gdy Polska będzie cokolwiek zawdzięczać Niemcom, szwarccharakterowi jego politycznych opowieści. Woli więc rzucić trudną do spełnienia propozycję wysłania rakiet na wschód, by móc potem powiedzieć, że Niemcy nie zgadzają się wysłać poważnej broni do kraju zaatakowanego przez Rosję.

I szkoda tylko, że rozgrywka Kaczyńskiego z Berlinem toczy się kosztem Ukrainy.