Prezydent Władimir Putin postanowił udowodnić, że Aslund ma rację. Temu poświęcił całe swe wystąpienie w tzw. Klubie Wałdaj.
- Przekonanie o swej nieomylności to bardzo niebezpieczny stan, od niego tylko jeden krok do zniszczenia tych, którzy się temu sprzeciwiają - powiedział na przykład. Gdzie tu kłamstwo? W tym, że tę uwagę skierował pod adresem Zachodu.
A powinien powtarzać ją sam codziennie, patrząc sobie w oczy w lustrze, na przykład w czasie golenia.
Czytaj więcej
Prezydent Rosji przemawia na dorocznym spotkaniu Klubu Wałdajskiego, które w tym roku odbywa się pod hasłem "Świat po hegemonii: Sprawiedliwość i...
Przy okazji wysłuchiwania strumienia świadomości przywódcy Rosji zauważyłem (po iluż latach), że ma on błękitne oczy. Od razu przypomniałem sobie Marka Hłaskę i jego niezapomniane wyrażenie: „błękitne oczy kłamiącego Słowianina”. Nic dodać, nic ująć.
- Naziści palili książki, a na Zachodzie zakazują czytać Dostojewskiego – no i jak można skomentować taką na przykład putinowską myśl, wygłoszoną przed śmiertelnie poważnymi słuchaczami „Wałdaja”? Tylko wspominając Hłaskę.
Czytaj więcej
Ciągle myślę o rosyjskich żołnierzach, którzy polegli w Ukrainie, ale Moskwa nie miała innego wyboru, jak tylko dokonać inwazji - mówił Władimir Pu...
Podobnie ze wszystkim co mówił rosyjski przywódca na temat wojny z Ukrainą (cały czas nazywaną przez niego „specjalna operacją wojenną”). Począwszy od tego, że wszystkiemu winien jest Zachód (tak, jakby to on napadł na Ukrainę), poprzez zapewnienie że jego planem od początku było tylko „pomóc mieszkańcom Donbasu” (po co w takim atakował Kijów, a teraz niszczy ukraińska cywilną infrastrukturę) po oskarżanie Ukrainy o przygotowanie „brudnej bomby”. A Słowenia właśnie ogłosiła, że zdjęcia jej komponentów opublikowane przez rosyjski MSZ są zdjęciami oprzyrządowania słoweńskiej elektrowni atomowej.
Cóż tu jeszcze dodać? Na pytanie, czy przypadkiem nie docenił przeciwnika odpowiedział bez mrugnięcia (błękitnym) okiem: Nie, widzieliśmy co się dzieje.
„Zwykle Putin po prostu ogłasza dokładne przeciwieństwo tego, co jest prawdą” – można by podsumować kolejne wystąpienie rosyjskiego prezydenta słowami Andersa Aslunda.
Ale jednak pojawiło się w przemówieniu coś, nic nowego rzecz jasna, co wywołało zaniepokojenie. Na pytanie czy uważa Ukraińców za osobny od Rosjan naród natychmiast odpowiedział „Nie”. Mówił to już wielokrotnie, ale jednak usłyszeć coś takiego na początku dziewiątego miesiąca wojny… Po czym na pytanie, czy w takim wypadku obecna wojna nie jest wojną domową znów nie powiedział nic nowego: „Okazaliśmy się w różnych państwach. Niestety”.
Jak się wydaje, pierwszy raz powiedział prawdę – o swoich zamierzeniach.
Zwykle Putin po prostu ogłasza dokładne przeciwieństwo tego, co jest prawdą
Cóż to oznacza? Jedno: Putin nic nie zrozumiał i niczego się nie nauczył. Nadal będzie prowadził bezsensowną wojnę, której cel wyznaczył jako całkowitą likwidację ukraińskiej państwowości. Ofiar będzie jeszcze mnóstwo i cierpień bez miary.
Tyle, że w trakcie gdy Putin mówił i mówił, na drugim końcu Europy odezwał się człowiek, którego jeszcze nie przyłapano na kłamstwie. – My nie możemy pozwolić, by prezydent Putin wygrał tę wojnę – stwierdził sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg.