Reklama

Rusłan Szoszyn: Putin i jego opricznicy

Bucza, Irpień, Borodzianka, Hostomel, Mariupol. Tych zbrodni nie da się już ukryć w papierowych archiwach na Łubiance.
Mariupol: Tam, gdzie kiedyś było miasto, teraz są ruiny i zgliszczy. Tam, gdzie była radość i szczęś

Mariupol: Tam, gdzie kiedyś było miasto, teraz są ruiny i zgliszczy. Tam, gdzie była radość i szczęście, teraz są smutek i ból. Zdjęcie z rządowej strony dokumentującej rosyjskie zbrodnie

Foto: war-evidence.mkip.gov.ua

Cofnijmy czas. Niekończące się wojny, terytorialne podboje, mordy. Niedźwiedzia zabawa – tak nazywała się jedna z ulubionych atrakcji cara Iwana Groźnego, który lubił popatrzeć, jak na moskiewskim dziedzińcu głodne zwierzę rozdzierało na kawałki człowieka. A poza tym nabijał też ludzi na pal, topił w lodowatej wodzie i kastrował. Karał z byle powodu, a i tego czasem nie potrzebował.

Wówczas to powołano opriczników, wiernych żołdaków gotowych do wykonania każdego, nawet najbardziej bestialskiego rozkazu swojego władcy. Ci sami opricznicy, tylko już pod wodzą innego cara, zalali krwią 200 lat później warszawską Pragę. Następnie zastawili szubienicami Litwę podczas powstania styczniowego. Palili, przesiedlali i wywozili na Syberię. Kilkadziesiąt lat później bezlitośnie zamordowali własnego cara, obiecując ludowi ziemię i wolność. I znów zaczęli palić, przesiedlać i skazywać na śmierć.

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama