Reklama

Wojna, której końca nie widać. Kto kontroluje Siewierodonieck?

Rosyjska armia prawdopodobnie poniosła porażkę w Siewierodoniecku, ale z kolei powstrzymała ukraiński atak koło Chersonia.

Publikacja: 05.06.2022 21:00

Wojna, której końca nie widać. Kto kontroluje Siewierodonieck?

Foto: war-evidence.mkip.gov.ua

– Radzę ci, przelicz swoich bojówkarzy – szef administracji obwodu ługańskiego Serhij Hajdaj zwrócił się w nagraniu wideo w Twitterze do czeczeńskiego lidera Ramzana Kadyrowa.

Oddziały sformowane w Czeczenii biorą od początku udział w najeździe na Ukrainę. Ale Hajdajowi chodziło o te z nich, które znajdowały się w Siewierodoniecku, o który obecnie toczy się zajadła walka. Jeszcze pod koniec ubiegłego tygodnia Ukraińcy utrzymywali tylko piątą część miasta.

Jednak od piątku wieczór w mieście trwa ukraiński kontratak. Cywilne władze Siewierodoniecka twierdzą, że obecnie już jego połowa kontrolowana jest przez ukraińską armię, a Rosjanie ponieśli znaczne straty, w tym bojówkarze Kadyrowa.

Czytaj więcej

Czy Putin stanie przed międzynarodowym sądem? Setki śledczych już zbierają dowody rosyjskich zbrodni

Z różnych źródeł pochodzi informacja, że do kontrataku – dzięki któremu odbito północną i centralną część miasta – użyto „legionu zagranicznego”, formacji ukraińskiej armii złożonej z ochotników z innych krajów. – W większości to są Polacy, ale słychać też język angielski – mówił o nich były oficer rosyjskich służb specjalnych Igor Girkin, który pod pseudonimem Striełkow wywołał w 2014 roku wojnę w Donbasie. Girkin powoływał się na informacje podsłuchu radiowych rozmów „legionu”. Ale według ukraińskich danych do tej pory w Siewierodoniecku zginęło czterech żołnierzy formacji, w tym Nowozelandczyk i Niemiec, nic nie wiadomo, by Polacy ponieśli tam jakieś straty, czy w ogóle tam walczyli.

Reklama
Reklama

Nie wiadomo też, czy w skład oddziału walczącego w Siewierodoniecku wchodzą również stworzone w ukraińskiej armii legiony białoruski (batalion im. Kastusia Kalinouskiego), rosyjski (batalion „Wolna Rosja”), gruziński i dwa bataliony czeczeńskie.

Podobny sposób walki Rosjanie stosowali w Syrii

„Ukraińskie siły rozpoczęły kontrataki w Siewierodoniecku, co prawdopodobnie zlikwidowało przewagę, jaką rosyjskie siły wcześniej osiągnęły koncentrując (tam) oddziały i wsparcie ogniowe” – podsumował brytyjski wywiad to, co obecnie wiadomo o walkach w najbardziej na wschód wysuniętej części frontu.

Jednocześnie Brytyjczycy poinformowali, że w samym mieście raczej oddziały rosyjskie starają się wypychać do przodu formacje „zmobilizowane z rezerwistów Ługańskiej Republiki Ludowej. Te oddziały są kiepsko wyposażone i wyszkolone, mają mało broni w porównaniu z regularnymi oddziałami rosyjskimi”. Podobny sposób walki Rosjanie stosowali w Syrii „do walk w mieście wykorzystując piechotę sformowaną z miejscowych”, sami próbując uniknąć dużych strat, które zawsze towarzyszą ulicznym walkom.

Niewielkim sukcesom na wschodzie, towarzyszy porażka ukraińskiej armii na zachodzie frontu. Po kilku dniach w stepach utknął kontratak prowadzony na północ od Chersonia. Poniesiono tam znaczne straty od rosyjskich ataków lotniczych i ognia artylerii. Ukraińcom udało się jednak utrzymać przeprawy na rzece Ingulec.

Nie mogąc złamać ukraińskiej armii na froncie, rosyjskie dowództwo wróciło do ataków rakietowych na miasta. W Donbasie niektóre miejscowości były po 15 razy ostrzeliwane w ciągu doby. Ponownie zaatakowano Kijów. Rosyjscy generałowie twierdzą, że zniszczyli tam czołgi T-72, przysłane Ukrainie na pomoc, a znajdujące się na terenie kolejowych zakładów remontowych. Jednak dyrektor ukraińskich kolei Ołeksandr Kamyszyn powiedział, że nie było tam żadnych czołgów, za to remontowano wagony do przewozu zbóż. W ten sposób Kreml najwyraźniej nie tylko chce uniemożliwić ich wywóz drogą morską, ale również sparaliżować transport koleją.

Reklama
Reklama

Poza czołgami (które naprawdę wysłano na Ukrainę, ale w inne miejsca) dociera tam powoli amerykańska broń, w tym tzw. wieloprowadnicowe wyrzutnie rakiet HIMARS. – Miażdżymy je jak orzeszki, niszczymy dziesiątkami – opowiadał o rakietach wystrzeliwanych przez Ukraińców prezydent Władimir Putin. Ale od razu zapowiedział, że jeśli pojawią się amerykańskie rakiety dużego zasięgu (jakie można też wystrzeliwać z HIMARS-ów) to „wyciągniemy odpowiednie wnioski i (…) wykonamy uderzenia w te obiekty, których do tej pory nie atakowaliśmy”. Trudno byłoby jednak znaleźć takie, Rosjanie już ostrzeliwali nawet elektrownie atomowe.

Konflikty zbrojne
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1460
Materiał Promocyjny
Jak osiągnąć sukces w sprzedaży online?
Konflikty zbrojne
Włodzimierz Czarzasty: Nie możemy udawać, że Putin i jego banda nagle stali się negocjatorami dobrej woli
Konflikty zbrojne
Iran zapowiada projekt porozumienia nuklearnego. Trump wyznaczył wcześniej termin
Konflikty zbrojne
Jak bardzo Rosjanie zawyżają straty Ukrainy? Generał podaje niewiarygodne liczby
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama