Izbę Dyscyplinarną włożono do lodówki, odwołując posiedzenie Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka. Do porządku obrad wciągnięto głosowanie nad nowymi członkami nieuznawanej przez Unię i większość sędziów KRS, a z tego chaosu wyłonił się niczym Wenus z fal i piany morskiej prezes Glapiński i jego druga kadencja. Czy ktoś odważy się powiedzieć, że w polskim parlamencie są rzeczy niemożliwe?

W czwartkowe południe Zbigniew Ziobro, przedstawiając nową, dopiero co podebraną PiS posłankę Marię Annę Siarkowską, wypowiedział się o SN i Izbie Dyscyplinarnej. Zapewnił: „Zbliżamy się do zawarcia kompromisu, jesteśmy bardzo blisko”. W ramach zbliżania się prace nad prezydenckim projektem ustawy o SN ustały. To nawet logiczne: jeśli coś jest przedmiotem sporu, trzeba to schować, żeby nie przeszkadzało.

Czytaj więcej

Paweł Rożyński: Druga kadencja Glapińskiego. To nie jest sternik na czas sztormu

Im bardziej Ziobro do kompromisu się zbliża, w tym większej panice PiS przed nim ucieka. „Szukamy takiego miejsca, gdzie można te dwie racje pogodzić, aczkolwiek jest to niezwykle trudne i Solidarna Polska musi zdawać sobie też z tego sprawę” – skomentował wystąpienie Ziobry rzecznik rządu Piotr Müller. I dodał w poważnym tonie, że obawia się o los porozumienia z Unią Europejską w sprawie KPO. Jakiego porozumienia? Nie wyjaśnił.

Skoro już widmo prezydenckiego projektu przestało na chwilę krążyć nad salą plenarną, można się było zabrać za „sędziów drugiego trybu”. Ponieważ wybór listy przegłosowanej w kwietniu przez komisję nie powiódł się w pierwszym trybie, kiedy potrzebne było trzy piąte głosów w obecności co najmniej połowy posłów, sięgnięto po tryb drugi. Jest on łatwiejszy, bo wymaga tylko większości bezwzględnej, a tę obóz rządzący łatwo osiągnął. Może to i sędziowska „druga świeżość”, ale za to prezes NBP chętnie z niej skorzystał.

Otrzymał nawet o jeden głos więcej niż sędziowie z KRS. Czytający wiadomości w TVP Info jako koronny argument za jego wyborem podał fakt, że Adam Glapiński podczas swojej pierwszej kadencji „zgromadził gigantyczny zapas kruszcu”. Dodał też jednak, że ma prezes do odegrania teraz wielką rolę na polu „zmniejszania konsumpcji w dobie inflacji”. I wszystko stało się jasne.