Gdyby mu się udał - naiwny – jak dziś już wiemy plan przejęcia w kilka dni Ukrainy, następnym punktem w jego długoterminowej strategii byłaby Polska i kraje nadbałtyckie. Nie przesądzam, że doszłoby do ataku Rosji na kraje NATO, nie mniej nie mam wątpliwości, że stalibyśmy się obiektem permanentnej wojny hybrydowej. Środki w niej użyte byłyby pewnie różne; od sabotażu, po zróżnicowaną presję polityczną, łącznie z ingerowaniem w wybory, rozbijaniem Unii Europejskiej, czy dalszą destrukcją naszych systemów konstytucyjnych. Cel byłby jednak jeden; niszczenie więzi wspólnotowych, które stawałyby się z wolna przyczynami do usunięcia naszych krajów z obu wspólnot: Unii Europejskiej i NATO.