Byłoby pewnie przesadą stwierdzenie, że kanclerz Olaf Scholz ogłosił fundamentalne przewartościowanie niemieckiej Ostpolitik w efekcie spotkania z premierem Mateuszem Morawieckim. Szef polskiego rządu pojechał do Berlina wraz z prezydentem Litwy, by – jak stwierdził polski premier – wstrząsnąć sumieniem Niemiec. Ale to z pewnością coś więcej niż koincydencja czasowa.
Historyczna wizyta Morawieckiego w Berlinie była poprzedzona sensownym apelem do europejskich przywódców, sformułowanym w piątkowym liście premiera do szefowej Komisji Europejskiej i szefa Rady Europejskiej. Spora część tego planu już została przez Zachód wykonana. Działaniom premiera towarzyszyły wysiłki prezydenta Andrzeja Dudy. On z kolei brał udział w naradach przywódców Zachodu, którzy do samego rozpoczęcia rosyjskiej agresji na Ukrainę przygotowywali spójną odpowiedź na wojnę Putina.