Największe państwo na świecie ma szczególną misję, a zamieszkujący jego terytorium ludzie są trzonem wszystkich narodów słowiańskich. Pozostali przyłączali się do Rosji dobrowolnie i wyłącznie na własne życzenie. A jeżeli rosyjscy żołnierze wychodzili poza granice swojego kraju, robili to wyłącznie po to, by nieść pomoc słabszym, gnębionym przez wrogie siły, narodom.
Niestety, te narody często odpłacały się później niewdzięcznością za poświęcenie i ofiarność Rosjan na ich ziemi. I dołączały do długiej listy wrogów, którzy odwiecznie zagrażają państwu rosyjskiemu. Walcząc z nimi, Rosjanie muszą się ciągle poświęcać, kosztem dobrobytu, pokoju, a czasem życia. I co najważniejsze, za wszystkie grzechy Rosji odpowiedzialność ponoszą wyłącznie byli rządzący – szeregowi mieszkańcy nigdy nie mieli na nic wpływu, zawsze byli uczciwi i mieli czyste sumienie. Mniej więcej tak na początku lat 90. znany rosyjski historyk Jewgienij Anisimow charakteryzował cechy rosyjskiego myślenia imperialnego.