Niemniej niech ci ostatni wiedzą, że ktoś pandemię przeżyje, między innymi krewni niepotrzebnych ofiar i oni rozliczą za błędy w czasie wyborów. A fundamentalnym, rzec można morderczym błędem, jest kierowanie się kalkulacją wyborczą przy wprowadzaniu reżimów pandemicznych.

O tym, że czwarta fala COVID-19 będzie bardzo wysoka, lekarze trąbili od lata. Był czas, by się przygotować, przemyśleć strategię walki. Nikt z tego nie skorzystał.

Dziś prorocze (a jakże) słowa ekspertów medycznych się sprawdzają. Rośnie codzienna liczba zdiagnozowanych chorych. W zeszłym tygodniu to było średnio 15 tysięcy. Dzisiaj 25 tysięcy, w przyszłym tygodniu będzie ich – jak twierdzą przedstawiciele rządu - 40 tysięcy.

Czytaj więcej

Rzecznik Ministerstwa Zdrowia Wojciech Andrusiewicz
Michał Szułdrzyński: Polityka wygrywa ze zdrowiem Polaków

Ale nie tu jest największy problem; największym problemem jest nieprzeciętnie wysoka śmiertelność, efekt niskiego poziomu wyszczepienia Polaków. Jesteśmy w tej niechlubnej kategorii jednym z europejskich liderów. Co więcej, każdy – poza kompletnymi analfabetami – to wie. Większość rozumie, że trzeba temu przeciwdziałać i że odpowiedzialność za to spoczywa na rządzie.

A ten jest bezradny. Liderzy prawicy bredzą coś o braku akceptacji społecznej dla obostrzeń, czy konieczności czekania na lepsze leki i szczepionki. Bredzą, bo brak energicznych działań przeciw Covidowi ma jeden, najważniejszy i słabo ukryty motyw. Obawę o utratę elektoratu.

fundamentalnym, rzec można morderczym błędem, jest kierowanie się kalkulacją wyborczą przy wprowadzaniu reżimów pandemicznych

Polacy są przeciw, wiadomo. Ale przeciw czemu? Racjonalnym obostrzeniom, które ochronią przed jeszcze większą śmiertelnością i fatalną perspektywą pełnego lockdownu? Chyba nie. Polacy boją się tego ostatniego, a nie obostrzeń, które przed nim ochronią. Te obostrzenia to likwidowanie miejscowych ognisk, restrykcje wobec niezaszczepionych, pełna dyscyplina sanitarna. Ale tego boi się rząd. Jest sparaliżowany perspektywą krytyki ze strony antyszczepionkowców i antysanitarystów. Boi się, że gwałtowniejsze ruchy dyscyplinujące społeczeństwo, wpłyną na spadek słupków poparcia. I to jest sedno problemu, najważniejsza przyczyna niedziałania.

Ale niesie ze sobą gigantyczne ryzyko. Czwarta fala pandemii, jeśli poważnie się rozkręci, przyniesie taką falę zachorowań, że system ochrony zdrowia w końcu pęknie. Rozsypie się i pełny lockdown będzie w końcu konieczny. Będzie to oczywiście koniec dziś rządzących. Co więcej, przejdą do historii w niesławie, jako nieudacznicy i ignoranci. A dzieci ofiar ich rozliczą. Bo cały naród nie wymrze. Nie ma na to szans.