W wywiadzie dla „Gazety Polskiej” Jarosław Kaczyński zapytany o stosunek do pakietu klimatycznego Unii Europejskiej „Fit for 55” rzekł takie słowa: „(...) przynajmniej część tej tzw. zielonej polityki to szaleństwo, a w innych przypadkach teorie bez dowodów. Nie da się stwierdzić, że Europa, która emituje 8 proc. gazów, zmienia klimat”.

Refleksję nad tymi słowami zacznę od ostatnich. Jest to bowiem oczywista oczywistość. Konia z rzędem temu, kto da radę stwierdzić, czy jeden zawodnik drużyny biorący udział w sztafecie 4 x 100 metrów jest w stanie przegrać złoty medal dla zespołu. Właśnie.

Co do liczb, doprecyzuję. Z zestawienia za 2019 r. Wspólnego Centrum Badawczego UE wynika, że Europa – jako kontynent – odpowiada za 14,65 proc. globalnej emisji CO2. Unia Europejska, czyli 27 gospodarek, ma udział na poziomie 8,69 proc. Polska w tym gronie jest na 7 miejscu, przy czym nasz udział wzrósł odnosząc się do poziomu z 2010 r. W Unii zmalał.

Czytaj więcej

Prezes PiS Jarosław Kaczyński
Jarosław Kaczyński o "Fit for 55": Część tej tzw. zielonej polityki to szaleństwo

Opublikowany w sierpniu tego roku raport Międzyrządowego Panelu do spraw Zmian Klimatu (IPCC) pokazuje, że nie ma już szans na ograniczenie wzrostu temperatury poniżej 1,5 stopnia Celsjusza. Teraz możemy jedynie walczyć o to, aby ten wzrost był jak najmniejszy i liczyć na ponowne obniżenie temperatury do końca wieku. Sposób owej walki jest powszechnie znany, to zmniejszenie emisji CO2 o połowę do 2030 r. i osiągnięcie neutralności emisyjnej do 2055, albo szybciej. Nie ma innego wyjścia, inaczej temperatura w skali globalnej do końca obecnego stulecia wzrośnie o 2,7 stopnia. To zaś będzie oznaczać, że po wielu miejscach na świecie zostanie tylko wspomnienie.

Rzeczywistość mocno weryfikuje stawiane przez naukowców tezy, bowiem kryzys klimatyczny przyspiesza

I jeszcze jeden cytat z wywiadu Jarosława Kaczyńskiego dla „GP”: „Powiem zupełnie otwarcie: uważam, iż w kwestiach klimatu rzeczywistość szybko dezawuuje różne tezy”.

Z tymi słowami prezesa PiS... się zgodzę. Rzeczywistość mocno weryfikuje stawiane przez naukowców tezy, bowiem kryzys klimatyczny przyspiesza. Obawiam się jednak, że prezes Kaczyński miał zupełnie co innego na myśli mówiąc o „dezawuowaniu tez”, niż moja interpretacja owych słów. Domniemywam, że raport IPCC, nad którym pracowały 234 osoby, odnoszący się do 14 tys. prac naukowych powstałych w ostatnich 7 latach, prezes Kaczyński uznaje - co najmniej - za „teorie bez dowodów”. Chciałbym wierzyć, że prezes Kaczyński się w tym wywiadzie pomylił. I za globalne ocieplenie uznał rozpoczęcie sezonu grzewczego w swoim domu. Ale patrząc na politykę denializmu klimatycznego przychodzi mi to z wielką trudnością.