Tego nie wiem, niemniej Jarosław Kaczyński występując na scenie obok Morawieckiego wyraźnie wskazał go jako autora sukcesu i wyróżnił. W języku polityki partyjnej oznacza to przecięcie spekulacji o możliwości awansu niechętnych premierowi koterii, spektakularną porażkę konkurentów (porażka Patryka Jakiego jest porażką Zbigniewa Ziobry) i czasową dominację ośrodka premiera.
Wybór logiczny, ale nie dla każdego – zwłaszcza ekspertów od partyjnych gierek – oczywisty. Bo zwycięstwo Morawieckiego (czytaj PiS) w wyborach było okraszone mocnym atakiem i poważnym zachwianiem pozycji premiera.