Niedawno Jarosław Kaczyński zachwalał traktat jako ogromny sukces Polski. Potem wydawało się, że doszło w tej sprawie do kompromisu między rządem Tuska a prezydentem – obóz PiS zgodził się na traktat w zamian za przyjęcie tzw. protokołu brytyjskiego (ograniczającego stosowanie u nas Karty praw podstawowych), mającego strzec Polskę przed narzucaniem jej m.in. zmian obyczajowych.
Dziś Jarosław Kaczyński jest w opozycji i z eurorealisty przeistoczył się w eurosceptyka. A wielu posłów z PiS zagroziło, że opowie się przeciw ratyfikacji.