Scheffer nie jest ani Bałtem, ani Polakiem, nie należy więc do narodów oskarżanych przez Moskwę o irracjonalną rusofobię. Scheffer po prostu przywrócił słowom ich wagę. Przypomniał, że groźby ataku rakietowego wysuwane przez wysokiego oficera kraju aspirującego do klubu najważniejszych państw demokratycznych normalne nie są.
My sami tak przywykliśmy do gróźb mówiących o wycelowaniu w nasz kraj rosyjskich rakiet, że zaczęliśmy je traktować jako dziwaczny rytuał. Nie dziwią nas też rozpowszechniane przez Rosjan sensacje o polsko-amerykańsko-kanadyjskiej “inwazji” na Morze Czarne.