Reklama

Jan Rokita – najgorsza ta niepewność

Gdy pierwszy raz ktoś spytał mnie o Jana Rokitę w roli stałego komentatora "Dziennika", odpowiedziałem krótko: – Jak będzie pisał ciekawie, przyniesie Robertowi Krasowskiemu korzyść, jak będzie zbyt często nudził, stanie się kulą u nogi. Poczułem jednak lekkie ukłucie zazdrości, że nasi koledzy ustrzelili atrakcyjne nazwisko ze świata polityki.

Minął jednak pierwszy tydzień z Rokitą w nowej roli i zaczynam mieć co do niej poważne wątpliwości. We wtorek znany krakus, jako komentator "Dziennika", wezwał rząd Donalda Tuska, by zajął mocną pozycję w ustalaniu unijnej polityki wschodniej. W piątek celnie wskazał, że "osobiste" rządy lidera PO nie służą do ambitnego zmieniania państwa. Poczułem dysonans.

Jan Rokita wszedł na łamy "Dziennika" z hasłem "osądzać świat". Ale inaczej czytamy osądy kogoś, kto zadecydował, że nigdy już nie będzie ścigał się z osądzanymi, a inaczej kogoś, kto w każdej chwili może porzucić obiektywizm, aby samemu się wylansować. Czy wspiera jakieś idee, aby poprawić standardy polskiej polityki, czy też po to, aby za jakiś czas stworzyć własną partię?

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama