Reklama

Skrzywdzoną Telekomunikację wciąż stać na terapię

Komisja Europejska weszła bez pardonu do siedziby Telekomunikacji Polskiej. Prokuratorzy i unijni urzędnicy przejrzeli nawet zawartość dysków twardych wybranych dyrektorów. Powód banalny, bo powtarzany od lat przez konkurentów telekomunikacyjnego giganta i nadzorujący rynek Urząd Komunikacji Elektronicznej – naruszanie zasad konkurencji.

Aktualizacja: 30.10.2008 02:56 Publikacja: 30.10.2008 02:53

Brukselscy urzędnicy podejrzewają, że TP SA postanowiła udowodnić rynkowi, klientom i UKE, że to, co widzą, nie jest tak naprawdę takie, jakie im się wydaje.

Kontrolowany przez TP i jego właściciela Orange kilka miesięcy temu stworzył nową usługę internetową – Orange Freedom, konkurencyjną wobec Neostrady (także będącej własnością Telekomunikacji Polskiej). Usługę na tyle konkurencyjną, że aż tańszą. Problem w tym, że działa ona na łączach TP, za których udostępnienie Orange płaci swojemu udziałowcowi, czyli Telekomunikacji.

Za te same łącza płacą konkurenci TP, jednak nie udaje im się zaoferować niższej ceny niż ta Orange Freedom. Od miesięcy twierdzą więc, że to, co robi TP, to zwykły dumping.

Telekomunikacja usiłowała wmówić wszystkim rzecz absurdalną: „Internet na naszych łączach można sprzedawać taniej, niż my sami sprzedajemy, a dowodem jest oferta spółki, która jest naszą własnością”. Cała sprawa śmierdziała tak, że smród dało się wyczuć nawet w Brukseli.

Trudno się jednak TP SA dziwić. W końcu na mocy decyzji UKE od dłuższego czasu traciła klientów na rzecz konkurentów. A nie ma firmy, która z własnej woli chciałaby się dzielić zyskami z rywalami. I nie łudźmy się, że polski operator będzie pierwszym sprawiedliwym, który się na taki krok zdecyduje.

Reklama
Reklama

Nie oznacza to jednak, że należy współczuć Telekomunikacji. W ciągu dziewięciu miesięcy tego roku jej zysk przekroczył 2 miliardy złotych. Spółka jednak uparcie twierdzi, że UKE ją krzywdzi, traktując gorzej od rywali. Taki to już smutny los monopolisty (lub – jak woli TP – podmiotu dominującego). Na szczęście firmę stać, aby zafundować całemu skrzywdzonemu zarządowi i wszystkim dyrektorom uśmierzającą ból terapię u wykwalifikowanych psychoterapeutów. Zwłaszcza tym, których twarde dyski przejrzeli unijni urzędnicy.

Skomentuj na [link=http://blog.rp.pl/salik/2008/10/30/skrzywdzona-telekomunikacje-wciaz-stac-na-terapie/]blog.rp.pl/salik[/link]

Komentarze
Mirosław Żukowski: Kacper Tomasiak dobrze uzbrojony
Materiał Promocyjny
Jak osiągnąć sukces w sprzedaży online?
Komentarze
Bogusław Chrabota: Trump cłami pogrzebał Radę Pokoju
Komentarze
Aleksandra Pilarczyk: Rozdawnictwo górą. Bez podpisu prezydenta Karola Nawrockiego tracimy szansę na reformę ustroju rolnego
Komentarze
Jędrzej Bielecki: Donald Trump nie będzie królem
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama