Problem polega jednak na tym, że dla Polaków niemieccy żołnierze nie byli tylko godnymi szacunku przeciwnikami w boju – tak jak ci, których czcili w 1984 roku na cmentarzu w Verdun prezydent Francji Francois Mitterrand i kanclerz Niemiec Helmut Kohl. Z naszej perspektywy byli to okupanci.
Niemcy spoczywający na warszawskim Cmentarzu Północnym dla swych rodzin znad Renu czy Łaby są zabranymi przez II wojnę mężami czy synami, których grobami w obcym kraju ma obowiązek zajmować się niemieckie państwo. Ale ludziom żyjącym nad Wisłą kojarzą się oni głównie z agresją wobec bezbronnych kobiet i dzieci. Szczególnie w wypadku uczestników pacyfikacji powstania warszawskiego nie sposób oddzielić żołnierskiej walki od działań przeciw ludności cywilnej.