Reklama

Paweł Lisicki: Zwolennicy cenzury

Okazuje się, że duża część polskich elit nie rozumie, na czym polega wolność słowa. Wolność niereglamentowana, zakładająca prawo do popełniania pomyłek, do wypowiedzi przesadnych, ostrych, czasem wręcz brutalnych.

Aktualizacja: 27.11.2008 21:33 Publikacja: 27.11.2008 21:32

Każdy publicysta zetknął się z tym, że bywa niezrozumiany, jego opinie są wyrywane z kontekstu, a wypowiedzi przeinaczane i przykrawane do potrzeb polemistów. I co z tego? Czy to powód, by prześladować oponenta przy pomocy sądów? Czy to powód, by kogoś, kto wypowiada fałszywą – naszym zdaniem – opinię, ścigać, skazywać i domagać się cenzury?

Tak rozumuje Adam Michnik. Nie wahał się zatem wykorzystać przewagi, jaką daje mu finansowa potęga Agory i zmusić do milczenia profesora Andrzeja Zybertowicza. Zybertowicz powiedział, że "Adam Michnik wielokrotnie argumentował: ja siedziałem w więzieniu, to teraz mam rację". Za to zdanie musiał ponieść karę.

Zarówno postawa redaktora naczelnego "Gazety Wyborczej", jak i wyrok sądu urągają zdrowemu rozsądkowi. Dowodem na to jest choćby list w obronie profesora Zybertowicza zamieszczony w "Rzeczpospolitej". Podpisały się pod nim tysiące osób: profesorów, dziennikarzy, działaczy społecznych, pisarzy, artystów. Czy te tysiące ludzi też nie rozumieją różnicy między opinią a świadomym rozpowszechnianiem kłamstwa? Czy je też należy ukarać?

Zwolennicy Michnika na list "Rzeczpospolitej" zareagowali tak, jak można się było spodziewać: najpierw próbowali go wyśmiać, potem – świadczy o tym wczorajsza odezwa pod pompatycznym tytułem "Przeciw kłamstwu" – zdezawuować moralnie.

Aż przykro czytać, kiedy sygnatariusze listu z "GW" najpierw przytaczają opinię Zybertowicza, a potem stwierdzają, że "nie jest to opinia, tylko zdanie w sensie logicznym". Ale co ma piernik do wiatraka, tego nie wyjaśniają. Dlaczego opinia nie ma być zdaniem logicznym, dalibóg nie wiem. Nie lepszy jest dalszy ciąg wniosków, których nie da się zrozumieć inaczej niż jako wyraz zwycięstwa ślepej miłości do Michnika nad władzą sądzenia. Opinia Zybertowicza to zdanie, zdanie fałszywe, a zdanie fałszywe to kłamstwo, kłamstwo zaś powinno być ukarane.

Reklama
Reklama

Taki sposób myślenia powinien prowadzić albo do przywrócenia w Polsce cenzury, albo do obarczenia sądów funkcjami cenzorskimi. Musi przecież pojawić się instancja oceniająca, która opinia jest tylko fałszywa, a która aż świadomie fałszywa. Który opis czyjejś postawy jest zasadny, a który nie. Najlepiej zatem w ogóle nie streszczać słów Michnika. Po prostu jedynym interpretatorem swej myśli jest sam Michnik i ci, których on zaakceptuje.

I tak przeciwnicy kłamstwa okazują się zwolennikami knebla. Krzycząc głośno, że sądy mają prawo skazywać za niesłuszne (to niech każdy rozstrzygnie sam) interpretacje poglądów, kwestionują sens i wartość debaty publicznej. Szkoda. Ale dobrze, że są w tym coraz bardziej osamotnieni.

[ramka]Skomentuj [link=http://blog.rp.pl/blog/2008/11/27/pawel-lisicki-zwolennicy-cenzury/]na blogu[/link][/ramka]

Komentarze
Michał Szułdrzyński: Po unieważnieniu wyborów na przewodniczącą Polski 2050 - Szymon, musisz!
Komentarze
Bogusław Chrabota: Stop nienawiści. Pamiętajmy o Pawle Adamowiczu
Komentarze
Estera Flieger: Nie każdy bohater nosi pelerynę. Polska 2050 ratuje nas przed internetowymi wyborami
Komentarze
Donald Tusk się wścieknie? Polsce 2050 może grozić rozłam
Komentarze
Jacek Nizinkiewicz: Azyl dla Zbigniewa Ziobry i jego żony potwierdza, że PiS może się bać rozliczeń
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama