Zacznijmy od podstawowej konstatacji – nerwowość w naszych mediach wywołała jedna depesza rosyjskiej agencji Interfax powołującej się na anonimowego generała. Można było ją zasugerować szefom Interfaksu jednym telefonem z Kremla. Wbrew pozorom doskonale pasuje do niej rzekome dementi rosyjskiego Ministerstwa Obrony, które niczego nie wyjaśnia. Informuje jedynie, że rozmieszczania rakiet jeszcze nie rozpoczęto – co nie wyklucza, że taki plan może być realizowany.
Bo przecież tuż po wyborze Baracka Obamy prezydent Dmitrij Miedwiediew zadeklarował, że w obwodzie kaliningradzkim rakiety będą rozmieszczone, jeśli tarcza antyrakietowa powstanie. A może takiego planu w ogóle nie ma?