Reklama
Rozwiń
Reklama

Hazard w komisji hazardowej

Komisja śledcza do zbadania afery hazardowej jeszcze nie skończyła dochodzenia, a jej przewodniczący (i zarazem poseł Platformy Obywatelskiej) Mirosław Sekuła już przedstawił jej członkom projekt sprawozdania z jej prac

Publikacja: 14.07.2010 22:25

Z jednej strony mamy więc wnioski członków komisji o przesłuchanie świadków i dostarczenie dokumentów, zbliża się też termin spotkania posłów śledczych z prokuratorami, a na wyjaśnienie czeka mnóstwo wątpliwości, natomiast z drugiej szef komisji naciska na zakończenie prac.

Wygląda to tak, jakby posłowie śledczy zamiast być przez niego mobilizowani do mozolnego dociekania prawdy, byli zachęcani do obstawienia którejś z wersji wydarzeń, czyli – w istocie – do hazardu.

Jak wytłumaczyć ten pośpiech? Zanim znajdziemy odpowiedź na to pytanie, poszukajmy odpowiedzi na inne.

Jak długo pracuje komisja śledcza do zbadania okoliczności śmierci Barbary Blidy (za czasów rządów PiS)? Od grudnia 2007 roku, czyli 31 miesięcy. A jak długo pracuje sejmowa komisja śledcza do zbadania nacisków polityków na prokuratorów i funkcjonariuszy służb specjalnych (za czasów rządów PiS)? Od stycznia 2008 roku, czyli 30 miesięcy. No dobrze, a w takim razie jak długo pracuje komisja śledcza do zbadania afery hazardowej (za czasów rządów PO)? Od listopada 2009 roku, czyli osiem miesięcy z okładem.

Ale to właśnie ta komisja, działająca najkrócej z wymienionych, powinna – zdaniem posłów Platformy – czym prędzej, czyli już, zaraz, natychmiast, zakończyć swą działalność i przyjąć sprawozdanie. Czyż nie jest – w tym kontekście – oczywistą oczywistością, że politykom PO chodzi o zamiecenie afery hazardowej pod dywan?

Reklama
Reklama

No, chyba że wszystko, czym się zajmuje komisja, to nieprawda. Chyba że nie było żadnej afery hazardowej. Chyba że nie było żadnego Zbyszka, Mira i Rysia, tylko zacni posłowie i biznesmeni. Chyba że Zbyszek nie spotkał się na cmentarzu z Rysiem i nie usiłowano – w przedziwny sposób – ulokować córki Rysia w zarządzie Totalizatora Sportowego. Chyba że politycy PO nie parli do zmiany przepisów z korzyścią dla branży hazardowej. Chyba że..., chyba że..., chyba że...

Ale w takim razie dlaczego Donald Tusk – właśnie w związku z tą aferą – zwolnił ze swego rządu sześciu bliskich współpracowników i zgodził się na powołanie sejmowej komisji śledczej? A może to też się nie wydarzyło?

[link=http://blog.rp.pl/gabryel/2010/07/14/hazard-w-komisji-hazardowej/" "target=_blank]blog.rp.pl/gabryel[/link]

Komentarze
Artur Bartkiewicz: PiS, SAFE i Niemcy. Czy interes Berlina musi być sprzeczny z interesem Warszawy?
Komentarze
Michał Szułdrzyński: Ambasadorowie, SAFE i rozbiór Polski. O co chodzi w kolejnej wojnie PiS
Komentarze
Marek Kutarba: SAFE – czego boi się Jarosław Kaczyński?
Komentarze
Bogusław Chrabota: Raport o stanie światowej polityki jest świetnym komentarzem do posiedzenia RBN
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama