Dopiero na miejscu dowiedziałem się i zrozumiałem, jak wielu duchownych czynnie brało udział w akcji ratunkowej po zamachu. Ojciec Mychal Judge, franciszkanin, zginął w czasie udzielania absolucji umierającemu strażakowi ugodzony przez spadającą z płonącego wieżowca belkę. Pamiętam, jak w chwili szoku po ataku na ich kraj Amerykanie znajdowali oparcie w religii. Pamiętam napisy „In God we trust" wywieszane obok flag amerykańskich na domach. Dziesięć lat później Michael Bloomberg ogłasza, że obchody tragedii muszą być „neutralne światopoglądowo", a prezydent Barack Obama to akceptuje. Ktoś chyba znów zapomniał przysłowie: „Jak trwoga, to do Boga".