To może być dość zaskakujące dla tych, którzy KOR wiążą głównie z tuzami późniejszej Unii Demokratycznej Jackiem Kuroniem, Janem Lityńskim, Henrykiem Wujcem czy Adamem Michnikiem. Owszem, wszyscy oni weszli do KOR, ale (z wyjątkiem Kuronia) nieco później. Mało kto pamięta, że Komitet w chwili powoływania był pluralistyczny. To potem coraz bardziej skręcał na lewo. Dlatego prawica ma dziś z tradycją korowską kłopot: nawiązywać do niej czy uznać, że określenie korowcy jest tożsame z pojęciem lewicy laickiej? Ale tak samo środowisko liberalno-lewicowego salonu ma problemy z faktem, że to Macierewicz i Naimski, a nie Tadeusz Mazowiecki i Bronisław Geremek, zamiast palić komitet, zakładali własny. W rezultacie korowska legenda jest trochę niczyja. Ciekawe, jak ten bardzo frapujący fragment dziejów Polski jest słabo opisany. Tylko „Gwiezdny czas" Kuronia to ciekawy opis tamtych czasów.