Reklama

Przygotowania do urzędowej radości

Szykuje się kolejny wielki sukces naszego rządu. Do Polski może wrócić wrak tupolewa, który 10 kwietnia 2010 roku uległ katastrofie pod Smoleńskiem.
Michał Szułdrzyński

Michał Szułdrzyński

Foto: Fotorzepa, Waldemar Kompala Waldemar Kompala

Napięcie rośnie każdego dnia. Do Moskwy leci minister sprawiedliwości, potem prokurator generalny. Po powrocie zapewniają, że robili wszystko, by wrak powrócił. A gdy w czerwcu Donald Tusk rozmawiał z Władimirem Putinem o bijatyce polskich i rosyjskich kibiców, jak napisano w oficjalnym komunikacie, „miał też podkreślić, jak ważne jest dla dobrych relacji obu krajów szybkie sprowadzenia do Polski ze Smoleńska wraku samolotu Tu-154M".

Ostatnio sprawa przyspieszyła. Dowiadujemy się, że już na miejscu są polscy eksperci, dzień później, że najprawdopodobniej szczątki maszyny przyjadą pociągiem. Później znowu przez media odbija się echem kolejny niusik: może jednak wrak zostanie przetransportowany drogą powietrzną. Napięcie będzie z pewnością rosło do ostatniej chwili i być może za kilka, kilkanaście tygodni rzeczywiście tupolew powróci do Polski.

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama