Napięcie rośnie każdego dnia. Do Moskwy leci minister sprawiedliwości, potem prokurator generalny. Po powrocie zapewniają, że robili wszystko, by wrak powrócił. A gdy w czerwcu Donald Tusk rozmawiał z Władimirem Putinem o bijatyce polskich i rosyjskich kibiców, jak napisano w oficjalnym komunikacie, „miał też podkreślić, jak ważne jest dla dobrych relacji obu krajów szybkie sprowadzenia do Polski ze Smoleńska wraku samolotu Tu-154M".
Ostatnio sprawa przyspieszyła. Dowiadujemy się, że już na miejscu są polscy eksperci, dzień później, że najprawdopodobniej szczątki maszyny przyjadą pociągiem. Później znowu przez media odbija się echem kolejny niusik: może jednak wrak zostanie przetransportowany drogą powietrzną. Napięcie będzie z pewnością rosło do ostatniej chwili i być może za kilka, kilkanaście tygodni rzeczywiście tupolew powróci do Polski.