Argumenty Platformy wprost wyłożył minister spraw zagranicznych pan Radosław Sikorski. - Czy chcemy pomóc Ukraińcom czy ich upokorzyć? – pytał szef polskiej dyplomacji. - Jeśli zaostrzymy nasze stanowisko, podejmiemy uchwałę w radykalniejszej formie, to nie pomoże to w uzyskaniu zgody sił politycznych na Ukrainie i może utrudnić perspektywę europejską Ukrainy, która ma epokowe znaczenie – tłumaczył Sikorski. Argument dotyczył więc wyłącznie kwestii dyplomatycznych, nie zaś historycznej prawdy. Choć posłowie mieli głosować nad uchwałą upamiętniającą śmierć 100 tysięcy Polaków na Wołyniu, a nie nad przyszłością Ukrainy, ani jej europejskimi aspiracjami, zwyciężył interes polityczny. I to w dodatku źle pojmowany.