W poniedziałek odbyło się ostatnie w tym roku posiedzenie litewskiego Sejmu. Niestety, było też symbolicznym pożegnaniem z marzeniami o naprawie stosunków polsko-litewskich.
Przełożono na nim na bliżej nieokreśloną przyszłość omawianie jednego z projektów ustawy o mniejszościach narodowych, tak zwanego przejściowego. Inny projekt, rządowy, nawet jeszcze nie dostał się do Sejmu. I pewnie nie trafi tam zbyt szybko, bo w wielu posłach głównego ugrupowania rządzącej koalicji, Partii Socjaldemokratycznej, obudziły się nastroje narodowe. Znane już z lat poprzednich, kiedy jeden z socjaldemokratycznych liderów powiedział miejscowym Polakom, że jak im się na Litwie nie podoba, to droga do Polski jest otwarta.