Eksperci są wyjątkowo zgodni, że przyszły rok będzie pod znakiem odbicia w gospodarkach, zarówno polskiej, jak i światowej. Mamy się rozwijać w tempie między 2,5–3 proc. PKB , zarówno w skali świata, jak i tu, nad Wisłą.
To dobrze i źle zarazem. Dobrze, bo utrzymamy trend wzrostowy; źle, bo takie ślimacze tempo rozwoju może się okazać pułapką. Bardziej będzie skłaniać rządzących do konserwowania dotychczasowych realiów niż do forsowania zmian. A bez nich nie zwalczymy bezrobocia ani nie skłonimy przedsiębiorców do inwestycji. To oznacza przegapienie szans na innowacyjność i większą dynamikę rozwoju.