Reklama

Posłowie przekraczają granice przyzwoitości

Poseł Piotr Sz. fakturę za pobyt w lubelskim hotelu, w którym spotkał się z szantażującą go prostytutką, rozliczył w Kancelarii Sejmu. A zatem zapłacił za niego każdy z nas, podatników.

Publikacja: 12.01.2014 19:00

Michał Szułdrzyński

Michał Szułdrzyński

Foto: Fotorzepa, Waldemar Kompała Waldemar Kompała

Rozliczenie faktury przez Sejm poseł tłumaczy ważnymi obowiązkami poselskimi, które tego dnia sprowadziły go do Lublina.

Jak ujawniły media, poseł był szantażowany, ponieważ nie zapłacił prostytutce za usługi seksualne. Gdy ta rozpoznała w telewizji niesolidnego klienta, postanowiła zarobić na nim jeszcze więcej, spotkać się ?z nim – właśnie w owym lubelskim hotelu – nagrać spotkanie i zagrozić, że jeśli nie przekaże jej kilku tysięcy złotych, upubliczni nagranie.

Można by oczywiście tu oburzać się hipokryzją posła należącego do niedawna do prawicowej Solidarnej Polski, który nie tylko korzysta ?z usług prostytutki, lecz ?w dodatku nie chce jej za to zapłacić. Choć być może właśnie to nie hipokryzja, ale konsekwencja: konserwatywny polityk, uważając płatny seks za niemoralny, postanowił po prostu za niego nie płacić.

Ale tak serio: sprawa ?ta po raz kolejny ujawnia systemowe patologie rozliczania wydatków polskich posłów. Niedawno opisywaliśmy w „Rzeczpospolitej" monstrualne zwroty za paliwo posłów-ministrów. Urzędujący jako szefowie lub wiceszefowie resortów posłowie mają do dyspozycji non stop służbowe limuzyny. Nie przeszkadzało to większości z nich złożyć w kancelarii Sejmu stosownych deklaracji, jakoby wykorzystywali do celów służbowych prywatne samochody. Każdy z nich dzięki temu uzyskał zwrot wydatków w wysokości niemal 40 tys. złotych rocznie.

Teraz okazuje się, że bardzo podobnie ma się rzecz z noclegami posłów. Wystarczy oświadczyć, że pobyt w hotelu miał związek z wykonywaniem mandatu posła, i już płaci za niego Kancelaria Sejmu. Nie ma zaś przy tym znaczenia, czy ?w rzeczywistości poseł przyjechał służbowo, czy prywatnie, czy spotkał się ?z wyborcami, czy bawił się ?z prostytutkami.

Reklama
Reklama

Oczywiście – ironizując nieco – można sobie wyobrazić, że gdyby posłowie mogli z kasy Sejmu rozliczać również usługi prostytutek, poseł Sz. prawdopodobnie w ogóle nie padłby ofiarą szantażystów...

Ale i bez tego posłowie mają bardzo dużo sposobów na wyciąganie państwowych pieniędzy. Do wszystkich wymienionych powyżej rzecz jasna dodać trzeba ok. ?12,5 tys. zł uposażenia i diety, ponad 2 tys. zł na mieszkanie w Warszawie, darmowe przejazdy koleją i przeloty po Polsce, dodatki za zasiadanie w prezydiach komisji itp., ?a wszystko to rozliczane ?w dość swobodny sposób.

Wyjątkowo demoralizujące dla obywateli jest, gdy pieniądze wyciągają od państwa ludzie ze świecznika, którzy powinni stać na straży prawa i dobrych obyczajów. Dlatego, jeśli polską polityką nie mają regularnie wstrząsać skandale, należy ten system zdecydowanie uszczelnić.

Komentarze
Zuzanna Dąbrowska: Bez przeszłości i bez idei, czyli rozłam w Polsce 2050
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Komentarze
Joanna Ćwiek-Świdecka: Czy SOR to musi być horror?
Komentarze
Bogusław Chrabota: Polski SAFE bez Europy się nie uda
Komentarze
Artur Bartkiewicz: Dlaczego Jarosław Kaczyński może stracić, atakując Niemców?
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama