Reklama

Unijny motor na podłą benzynę - komentarz Jerzego Haszczyńskiego

Chrzęsty, trzaski, radosne pomruki i pogwizdywania słychać było wczoraj z Berlina i Paryża. To francusko-niemiecki motor włączył się po paru latach przestoju. Wieszcząc całej Unii Europejskiej, że znowu jest gotów dać jej napęd i popchnąć ku lepszej przyszłości.
Jerzy Haszczyński

Jerzy Haszczyński

Foto: Fotorzepa/Waldemar Kompała

Motor udało się uruchomić majstrom najwyższego rządowego szczebla z obu krajów. Jedni przymknęli oko na to, że drudzy dolali gorszą benzynę, niespełniającą norm unijnych, za co powinna ich spotkać drakońska kara. Natomiast drudzy obiecali, że w przyszłości jakość paliwa zdecydowanie poprawią. I to na razie wystarczyło, motor się dławi i krztusi, ale działa.

Z jednej strony to dobrze, że dwa największe państwa unijne się dogadują. Że szukają kompromisu między skrajnymi pomysłami na wychodzenie z kryzysu ekonomiczno-społecznego: między oszczędzaniem za wszelką cenę i trzymaniem się ściśle liczbowych ograniczeń dotyczących deficytu budżetowego, czego chciał Berlin, a lekkim podejściem do limitów i do wydawania pieniędzy – po to, by ożywić rynek pracy, co jest z kolei pomysłem ?na życie Paryża i jego sojuszników ?z gorącego Południa.

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama