Duża część Europy mierzyła się w ostatnich tygodniach z rekordowymi upałami, które również uszczupliły poziom wody w Renie w Niemczech i sprawiły, że źródło brytyjskiej Tamizy wyschło bardziej niż w poprzednich latach.

Wysokie temperatury i pogarszająca się susza przyniosły wysokie ryzyko wybuchu nowych pożarów w Żyrondzie, w południowo-zachodniej Francji. Pożar, z którym walka trwa od kilku dni, objął swoim zasięgiem tysiące hektarów i zmusił do przesiedlenia 10 tys. osób.

Strażacy z Polski, Niemiec, Rumunii, Grecji i innych krajów byli na miejscu, aby pomóc Francji w walce z ogniem w regionie - domu wina Bordeaux - jak również na innych frontach, w tym w Bretanii na północnym zachodzie.

- Nie ma znaczenia kraj, jesteśmy strażakami i jesteśmy tam, aby pomóc - powiedział szef rumuńskich strażaków Cristian Buhaianu, w Gironde.

- Polacy przejeżdżają z dużą delegacją. Oni są tak zmotywowani, ze gdy stanęli w korkach na trasie, byli wręcz zmartwieni, ze to opóźni ich prace. Uspokoiliśmy ich, że tu będzie co robić jeszcze przez kilka dni - powiedział członek Europejskiego Centrum Kryzysowego cytowany przez komendanta głównego PSP Andrzeja Bartkowiaka.

Francuska komendantka Stephanie Martin z zadowoleniem przyjęła zagraniczne wsparcie na obszarze, który już w zeszłym miesiącu przez wiele tygodni walczył z potężnym pożarem. - Nasi strażacy są zmęczeni po miesiącu walki. To naprawdę dobre wsparcie dla nas, dzięki czemu możemy skupić się także na innej operacji - powiedziała.

W niedzielę może zakończyć się we Francji trzecia fala upałów. Do tej pory ogień w kraju pochłonął ponad 7400 hektarów lasu.

W środkowej Portugalii ogromny pożar szalał już siódmy dzień, a 1600 strażaków wspieranych przez 13 samolotów do zrzucania wody, w tym jeden wysłany z Hiszpanii, walczy z pożarem, który zniszczył około 15 proc. parku narodowego Serra da Estrela.

Tymczasem poziom wody na Renie w Niemczech ponownie się obniżył, a niektóre statki nie mogą już pływać - poinformowali operatorzy żeglugi.

Dalej na północ, w Wielkiej Brytanii, fala upałów również mocno uderzała, a rząd formalnie ogłosił, że części południowej, środkowej i wschodniej Anglii są w stanie suszy po przedłużającym się okresie gorącej i suchej pogody.

Anglia doświadczyła najsuchszego lipca od 1935 roku, z zaledwie 35 proc. średniej opadów dla tego miesiąca.