Z tego artykułu się dowiesz:

  • Jakie są aktualne postawy konsumentów wobec wydatków świątecznych?
  • Czy tegoroczny koszyk wielkanocny podrożał i które produkty wpływają na jego wartość?
  • Co wpływa na kształtowanie się cen w okresie świątecznym?
  • Jak sieci handlowe reagują na ostrożność zakupową konsumentów i rosnącą konkurencję?
  • Czy eksperci przewidują gwałtowny wzrost cen przed Wielkanocą?

Choć 34,7 proc. ankietowanych w Polsce zapowiada, że ich tegoroczny budżet świąteczny będzie wyższy niż przed rokiem, to jedyne 6,9 proc. z tej grupy mówi o znacznym zwiększeniu wydatków. Równocześnie niemal co piąty mówi o ich zmniejszeniu – wynika z badania UCE Research oraz Shopfully, którego wyniki „Rzeczpospolita” poznała jako pierwsza.

Polacy tną świąteczne wydatki

Zdaniem Roberta Biegaja z Shopfully fakt, że 38,1 proc. Polaków planuje przeznaczyć na wielkanocne zakupy spożywcze taki sam budżet jak rok temu, można interpretować jako sygnał względnej stabilizacji. – Wielu konsumentów przyzwyczaiło się do określonego poziomu wydatków na świąteczne zakupy i stara się utrzymać podobny budżet, dostosowując raczej listę produktów lub korzystając z promocji – mówi Biegaj. – W tej grupie mogą być także osoby, które już rok temu nie ograniczały wydatków na święta i chcą utrzymać podobny standard wielkanocnego stołu. Wynik ten nie musi więc oznaczać braku zmian cen, lecz raczej świadczy o próbie utrzymania przez gospodarstwa domowe dotychczasowego poziomu wydatków – dodaje.

Jednocześnie, jak już pisaliśmy niedawno w „Rzeczpospolitej”, zdaniem aż 73 proc. badanych ceny w sklepach pójdą w górę przez wojnę na Bliskim Wschodzie, choćby z powodu droższych paliw. To może ograniczyć zapędy zakupowe przed świętami. Jednocześnie zdaniem ekonomistów taki scenariusz niekoniecznie musi się zrealizować. – Gdybyśmy w pierwszych dniach konfliktu, podobnie jak w pierwszych dniach pandemii, wykupili ze sklepów papier toaletowy i żywność, to faktycznie Wielkanoc mogłaby stać pod znakiem istotnych podwyżek. Paniki jednak nie ma, a to oznacza, że gwałtownych podwyżek nie trzeba się obawiać – wskazuje dr Grzegorz Malinowski z Katedry Ekonomii Akademii Leona Koźmińskiego. – Mechanizm przenoszenia wyższych kosztów transportu na ceny produktów codziennego użytku zajmuje co najmniej kilku tygodni, a nawet parę miesięcy. Owszem, punktowo ceny niektórych, szczególnie wrażliwych towarów, mogą rosnąć bardziej – dodaje.

Czytaj więcej

Ceny w sklepach wciąż rosną. Jest jednak dobra wiadomość

Branżowi eksperci zauważają, że nawet jeśli wśród rodzimych sieci handlowych pojawi się pokusa dokonania nieco wyższego ruchu cenowego, to wydaje się, że trwająca wojna cenowa między sieciami handlowymi ograniczy takie pomysły.  Do tego tradycyjnie w okresach zakupów świątecznych widać natężenie organizowania akcji promocyjnych, by jeszcze bardziej wyróżnić się z ofertą na tle konkurencji.

– Polski konsument pozostaje dziś bardzo racjonalny i ostrożny w podejściu do wydatków, co widać także na rynku spożywczym. Mimo dobrej sytuacji makroekonomicznej i silnej gospodarki, wolumen sprzedaży pozostaje stabilny. To pokazuje, że choć sytuacja gospodarcza dla polskiego konsumenta jest relatywnie korzystna, decyzje zakupowe są podejmowane w sposób przemyślany, z dużą wrażliwością na ceny – mówi Piotr Konopko, dyrektor handlowy w sieci Biedronka. – W okresie wielkanocnym wydatki będą raczej dobrze zaplanowane, choć same święta nadal pozostają ważnym momentem zakupowym. Aby pomóc klientom w czasie, kiedy rosną m.in. ceny paliw, sieć konsekwentnie prowadzi aktywną politykę promocyjną – dodaje.

Czytaj więcej

Niedziele handlowe 2026. Czy 29 marca będzie można zrobić zakupy?

Wielkanoc bez cenowego szoku

Z badania Centrum Analiz Społeczno-Ekonomicznych CASE wynika, że koszt tegorocznego koszyka świątecznego wzrósł o 12,8 proc., ale to głównie efekt ponad 80-proc. skoku cen czekolady gorzkiej. Po jej wyłączeniu wzrost wyniósł jedynie 1,8 proc., co pokazuje, że wielkiego skoku drożyzny nie ma.

– Obecny wzrost cen jest bezpośrednio związany z sezonowym zwiększeniem zakupów przed Wielkanocą, kiedy konsumenci częściej kupują produkty wchodzące w skład koszyka świątecznego – wyjaśniają Jan Sadowski i Andrzej Robaszewski z CASE. – Zbiega się on również ze skutkami konfliktu zbrojnego na Bliskim Wschodzie, które wywołały niepewność na globalnych rynkach energii i przyczyniły się do nagłego wzrostu cen niektórych surowców energetycznych – dodają.

Czytaj więcej

Rosnące ceny w skupach cieszą rolników, ale wyzwań przybywa

Eksperci zwracają uwagę na wyższe ceny jajek i soku jabłkowego, a także spadki cen podstawowych produktów takich jak masło czy biała kiełbasa. „Tak duże zróżnicowanie zmian cen pomiędzy poszczególnymi kategoriami produktów odzwierciedla zarówno sezonowe wahania podaży, jak i presję kosztową w całym łańcuchu produkcji żywności – od surowców rolnych, przez energię i transport, po przetwórstwo – a także wpływ czynników zewnętrznych na rynki surowców i żywności” – czytamy w raporcie CASE.

Promocje zamiast podwyżek

Przed nami pierwszy od miesięcy weekend z handlową niedzielą. Będzie on sygnałem, jak sieci podejdą do kształtowania cen w tak dynamicznym okresie. Od lat presja konsumentów na organizowanie promocji jest bardzo silna, co oznacza, że sklepy, by nie stracić ich zainteresowania, muszą iść w tym kierunku. – Ściśle współpracujemy z naszymi dostawcami i aktywnie zarządzamy warunkami zakupów, aby uniknąć lub ograniczyć średnio i długoterminowy wpływ wahań rynkowych na ceny w sklepach – mówi Edyta Bracik, lider zespołu strategii komunikacji w Aldi Polska.

– W tej chwili nie obserwujemy wzrostu cen, który można byłoby bezpośrednio powiązać z obecną sytuacją na Bliskim Wschodzie. Choć napięcia geopolityczne mogą wpływać na koszty logistyczne, przede wszystkim poprzez ceny paliw i transportu, nie przełożyło się to dotąd na zmiany cen produktów w naszych sklepach, również w kontekście zbliżających się zakupów wielkanocnych – mówi Hanna Bernatowicz, rzeczniczka Auchana.

Czytaj więcej

Sprzedaż detaliczna w lutym w Polsce nieco poniżej prognoz

Ekonomiści są na razie ostrożni w ocenach, choć widzą ryzyka pojawienia się takiej sytuacji. – Każdy konflikt militarny powoduje jakieś problemy gospodarcze. Obecny może mieć istotne konsekwencje cenowe z powodu wzrostu cen ropy – mówi dr Marek Szymański z WSB Merito. – O ile nawet te wyraźne wzrosty giełdowych cen kluczowego surowca bezpośrednio nie będą wpływały na ceny w sklepach „automatycznie” (z powodu zapasów surowca czy kontraktów długoterminowych), to jednak żyjemy w świecie powiązanym skomplikowaną siecią zależności i problemy paliwowe w innych regionach mogą oznaczać np. opóźnienia w dostawach na rynki europejskie, co w konsekwencji znajdzie odbicie w cenach – dodaje.