Gigantyczny wzrost liczby kradzieży w polskich sklepach. "Ludzi nie stać"

W pierwszym półroczu policja zarejestrowała aż 40 proc. więcej spraw niż rok temu. Dla firm to konieczność wielkich inwestycji w zabezpieczenia.

Aktualizacja: 08.08.2023 06:43 Publikacja: 08.08.2023 03:00

Gigantyczny wzrost liczby kradzieży w polskich sklepach. "Ludzi nie stać"

Foto: Adobe Stock

Jak wynika z danych Komendy Głównej Policji, o których piszemy jako pierwsi, w I półroczu 2023 r. przestępstw kradzieży w sklepach było w ujęciu rocznym o 40 proc. więcej niż w I półroczu 2022 r. – już niemal 24 tys. Z kolei wykroczeń związanych z kradzieżą (czyli kradzieży do 500 zł) było więcej o niecałe 22 proc.

– Jedną z głównych przyczyn jest inflacja, a co za tym idzie, szybkie ubożenie Polaków. I to bez wątpienia dwa najbardziej stymulujące sprawę czynniki. Ludzie zaczęli częściej kraść, bo zwyczajnie nie stać ich na robienie zakupów na takim poziomie jak przed inflacją – mówi Robert Biegaj, ekspert rynku handlowego z Grupy Offerista. – Polacy zaczęli też kraść rzeczy, które do tej pory masowo nie ginęły ze sklepów – dodaje.

Co jest kradzione w sklepach?

Głównie giną dwie kategorie towarów. Pierwsza to żywność i wszystko to, co można szybko sprzedać. Druga kategoria to towary luksusowe, w tym drogie alkohole, perfumy, elektronika itp. One jednak raczej znikają za sprawą zorganizowanych grup przestępczych. – Do przyczyn można dodać jeszcze kolejny powód, czyli kasy samoobsługowe. W jakimś stopniu wpływają na pogorszenie sytuacji, ale jest to akurat jeden z najmniejszych czynników, które możemy zidentyfikować – mówi Robert Biegaj.

Większa liczba kradzieży to wyzwanie dla sklepów. – Sieci handlowe, które odczuwają tego typu działania, ponosząc straty, będą chciały je sobie zrekompensować. A polegało to będzie na tym, że proporcjonalnie do ponoszonych strat będą podnosić ceny – tłumaczy Biegaj.

Czytaj więcej

Ceny dalej mocno rosną, a promocji dużo mniej

Sieci handlowe z reguły nie chcą się publicznie przyznać, ile tracą na kradzieżach. Przede wszystkim dlatego, że nie chcą pokazywać, że są okradane, i tym samym zachęcać złodziei do szerszych działań. Na dodatek nie chcą uchodzić za takie, które w ogóle da się okraść.

Sklepy nie mają się również czym chwalić w kwestii łapania złodziei. Szacuje się bowiem, że zaledwie ok. 10 proc. sprawców jest zatrzymywanych na gorącym uczynku. – Czyli stosunkowo nie jest to zbyt wielki procent. A to pokazuje, że sieci handlowe są mało skuteczne w kwestii walki ze złodziejstwem sklepowym – mówi ekspert.

Konieczne zabezpieczenia przed kradzieżami 

– Podejmujemy liczne i skuteczne działania mające na celu ochronę naszego mienia i zapewnienie klientom bezpieczeństwa – mówi Aleksandra Robaszkiewicz, rzecznik Lidl Polska. – Instalujemy w naszych obiektach, czyli sklepach i centrach dystrybucji, monitoring. Poza tym współpracujemy z profesjonalnymi firmami ochroniarskimi. Szkolimy naszych pracowników na wypadek różnych nieprzewidzianych zdarzeń, aby bez względu na sytuację reagowali właściwie – opowiada. – W sklepach korzystamy ze specjalnych bramek wyjściowych w strefie kas samoobsługowych, otwierających się po zeskanowaniu paragonu – dodaje. Jak zapewnia, ze względu na wspominane zabezpieczenia kradzieże w sklepach mają charakter incydentalny.

W podobnym tonie wypowiadają się przedstawiciele innych sieci. – Od momentu wejścia do Polski obserwujemy incydentalne kradzieże, w zależności od lokalizacji naszych sklepów. W ramach działań prewencyjnych stosujemy różne zabezpieczenia łącznie z obecnością ochrony, gdy jest to niezbędne – mówi Henri Hampe, dyrektor Obszaru Sprzedaży i Administracji sieci drogerii dm.

– W celu przeciwdziałania kradzieżom w naszych sklepach korzystamy z monitoringu i usług ochroniarskich – mówi Agata Biernacka, kierownik Działu Komunikacji i PR Aldi Polska. – Każdą kradzież zgłaszamy na policję. Zdecydowanie większą częstotliwość prób kradzieży odnotowujemy w większych miastach i aglomeracjach aniżeli w mniejszych miejscowościach – uzupełnia.

Zdaniem Anny Czarczyńskiej, ekonomistki z Akademii Leona Koźmińskiego, zjawisko kradzieży sklepowych jest szczególnie dotkliwe dla małych sklepów. – Takich bez zabezpieczeń technologicznych, z małą ilością personelu i bez jasnych procedur działania. Współpraca z wymiarem sprawiedliwości również często nie jest łatwa i szybka analiza zysk/strata powoduje zaniechanie działań, co utrwala proceder w społeczeństwie – mówi Czarczyńska. Jak ocenia, wzrost statystyk policyjnych oznacza wielokrotnie większą skalę problemu będącego również wyrazem rodzaju buntu wobec gwałtownego wzrostu cen nieproporcjonalnego do wzrostu dochodów. – Dla dużych sieci oznacza to wzrost kosztów zabezpieczeń, odejście od modelu samoobsługowego i wzrost zatrudnienia, co dla klientów w konsekwencji oznacza wyższe ceny – dodaje. Podkreśla, że gorzej w tym kontekście wypadają małe sklepy, których nie stać na innowacyjne zabezpieczenia ani na zwiększenie personelu, czyli wzrost kosztów pracy, co przyczynia się do dalszego wypychania z rynku małych podmiotów.

Jak wynika z danych Komendy Głównej Policji, o których piszemy jako pierwsi, w I półroczu 2023 r. przestępstw kradzieży w sklepach było w ujęciu rocznym o 40 proc. więcej niż w I półroczu 2022 r. – już niemal 24 tys. Z kolei wykroczeń związanych z kradzieżą (czyli kradzieży do 500 zł) było więcej o niecałe 22 proc.

Pozostało 91% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Handel
Dyrektor Biedronki: Największe wyzwanie dla polskiego handlu? Demografia
Handel
Znany lek na cukrzycę wstrzymany w obrocie. GIF podjął decyzję
Handel
Rosyjski import gwałtownie spada. Putin nie przekonał Chińczyków
Handel
Haribo porozumiało się z Lidlem. Słynne żelki wrócą do sklepów sieci
Handel
Wolimy kupować ubrania online. Znikają kolejne sklepy odzieżowe