Emocje rozpala teraz system Krajowy System e-Faktur, który zacznie obowiązywać od 2024 r. Każdy będzie mógł poprosić od ręki o zamianę paragonu na fakturę, która trafi też do bazy danych Ministerstwa Finansów. Choć firmy chwalą cyfryzację dokumentów, to w przypadku tego rozwiązania nie brakuje wątpliwości.

- To dla handlu poważne wyzwanie, wiążące się z przystosowaniem systemów księgowo-kasowych do funkcjonowania w obszarach takich, jak relacje z konsumentami czy z kontrahentami. Nowy system będzie utrudnieniem dla konsumentów, wystawianie faktur dla osób fizycznych jest czasochłonnym i skomplikowanym procesem, który znacznie wydłuży czas obsługi klientów i spowoduje kolejki przy kasach - mówi Renata Juszkiewicz, prezes Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji. - W trosce o dobro konsumenta i sprawne działanie sklepów stoimy na stanowisku, że należy wyłączyć z nowego systemu faktury wystawiane na osoby fizyczne – dodaje.

Zwraca też uwagę na to Izba Gospodarki Elektronicznej, która pozytywnie ocenia wprowadzenie e-faktur. - Niemniej jednak przejście z tradycyjnych faktur na e-fakturowanie jest rewolucyjną zmianą, która będzie wymagała dostosowania przez podatników wewnętrznych procesów obsługi zamówień, księgowania faktur sprzedażowych i zakupowych - pisze w uwagach do projektu. - Dotychczasowe doświadczenia np. przy wdrażaniu plików JPK_VAT wskazują, iż taki proces w większości organizacji będzie bardzo złożony i czasochłonny oraz związany z poniesieniem znacznych kosztów - dodaje.

Pojawiają się głosy o inwigilacji obywateli, ponieważ zbierane będą informacje o wszelkich transakcjach. - Podnosi się w tym zakresie kwestię konstytucyjności tych rozwiązań, w związku z możliwym naruszeniem prawa do prywatności oraz art. 17 unijnego rozporządzenia RODO, który gwarantuje prawo do usunięcia danych osobowych – zauważa radca prawny Piotr Urbanek z Kancelarii Up Legal. - Rozwiązania te z punktu widzenia kryterium dopuszczalności ograniczania w korzystaniu z konstytucyjnych praw i wolności mogą rodzić pewne wątpliwości natury konstytucyjnej i wymagają aktualnie doprecyzowania systemowego, aby zarzuty o niekontrolowany przepływ tych danych wypełniały gwarancje konstytucyjna oraz te wynikające z dyrektywy RODO - dodaje.

Czytaj więcej

Wielkie sieci ostro tną ceny. Tańsze będą nie tylko ubrania

- Monitoring obejmie nie tylko towary, także usługi. Jedno to obserwowanie stanu faktycznego, inne zagrożenie to profilowanie i przewidywanie w oparciu o ten dane przyszłych zachować, na które można wpływać,. To ogromne zagrożenie - mówi Agnieszka Plencler, prezeska Forum Konsumentów. - W ostatnim czasie nie brakuje inicjatyw zmierzających do inwigilacji obywateli, chce się nawet ograniczać zakupy mieszkań. Takie rozwiązanie spowoduje przecież wzrost cen najmu, osoby które żyją z kupowania mieszkań przerzucą koszty podatku na konsumentów - dodaje.

Ogromne wyzwanie czeka tez branżę internetową. - Raportowanie transakcji w centralnej bazie to duże wyzwanie dla przedsiębiorców. Muszą dostosować systemy księgowe do nowych obowiązków, a to oznacza dodatkowe wydatki i żmudne procesy adaptacyjne w zarządzaniu sprzedażą - mówi Tomasz Cincio, prezes spółki Droplo, globalnej platformy B2B. - Biorąc pod uwagę to, że kolejne etapy zmian, od 2025 r.) zakładają likwidację wystawiania na kasach faktur uproszczonych, takich jak paragon z NIP, dla sektora commerce KSeF może oznaczać wydłużone kolejki przy kasach - dodaje.

Ekspert przyznaje, że niewątpliwymi korzyściami z uszczelniania polskiego systemu podatkowego są oszczędności na dokumentacji papierowej.

Nie jest to jedyne rozwiązanie, w stosunku do którego można wysunąć zarzuty o nadmierną inwigilację obywateli. - Skoro sklepy mają dostęp do danych wrażliwych to nic dziwnego, że służby i państwo również chcą zbierać coraz bardziej szczegółowe dane o obywatelach. W Polsce skala nie jest jeszcze tak duża jak np. w USA czy Chinach, gdzie wydatki na takie działania sięgają w budżecie setek milionów dolarów - mówi Maciej Pawłowicz, dyrektor sprzedaży i rozwoju w ASM Group.

Czytaj więcej

Sklepy chcą razem walczyć z kradzieżami

Z jednej strony pomaga to uszczelniać system, wyłapywać m.in. karuzele VATowskie, sztuczne transakcje czy nielegalne parabanki. - Niestety w rękach niekompetentnych urzędników taka polityka może zagrozić legalnie prowadzonemu biznesowi, a nawet doprowadzić do bankructwa przedsiębiorstwa. Nie narzędzia a użytkowanie powinno być tematem budowania świadomości społeczeństwa - dodaje.

Zbieranie danych zakłada też nowelizacja prawo komunikacyjnego. Zakłada, że służby pozyskają dane o bilingach, lokalizacji smartfona, treści maila, a nawet treści sms oraz innych komunikatorów. - W 2021 r. służby korzystały z takiej możliwości w Polsce prawie 2 mln razy. Poprzednie lata generowały podobną wartość. Głównie są to bilingi, numery telefonów, rzadziej aktywność w internecie, chociaż ten parametr rośnie rok do roku. Teraz będzie jeszcze prościej, bo bez zgody prokuratora - mówi ekspert.