Opowiedział to dziennikarzom Siergiej Oszarski, szef grupy firm Novik (spedycja kolejowa). „Wwozimy komponenty do kaliningradzkiej fabryki samochodów Avtotor (montowane są tam auta KIA i Hyundai – red.), a także różne towary, głównie żywność. Dziś na przykład przyjeżdża cały skład z solonymi ogórkami z Niemiec” – powiedział.

O ile więc z importem Kaliningrad nie ma na razie większych problemów (może dlatego, że solone ogórki nie są objęte sankcjami), to eksport stał się bardzo trudny. Głównymi towarami eksportowymi Kaliningradu są torf i palety drewniane. Jednak, jak twierdzi Oszarski, z powodu wzmożonych kontroli na granicy z Polską transport stał się nieopłacalny.

„Mamy pociąg z 48 kontenerami jadącymi do Europy. Na granicy Polacy przeprowadzają pełną kontrolę ładunku. Kosztuje to nas 96 tysięcy euro po 2000 za kontener, więc nie ma mowy o jakiejkolwiek rentowności. Wprawdzie zakaz importu towarów z Federacji Rosyjskiej zaczyna działać dopiero od 10 sierpnia, ale Polacy faktycznie wstrzymali już cały rosyjski eksport” – powiedział Oszarski.

Czytaj więcej

Big Mac zostanie jednak w Rosji? Rosjanie chcą zachować sobie receptury

Wcześniej gubernator obwodu Anton Alichanow zaproponował utworzenie w regionie bazy dla transportu towarów europejskich do Rosji. Chciał wykorzystać dobre układy obwodu z Niemcami.

„Wielu z nas pracowało na rynku europejskim. Teraz możliwe jest stworzenie bazy przeładunkowej w regionie. To znaczy sprowadzić tutaj towary z Europy, przeładować na rosyjskie przyczepy i jechać dalej z Kaliningradu w inne regiony. Przyjmijmy hipotetycznie, że przywozi to tutaj niemiecki przewoźnik, potem podczepiamy do przyczep nasze tiry – i już tam wszystko jedzie dalej. To wariant w pełni do wykonania” – wyjaśnił gubernator.

Jak dotąd taka baza w obwodzie kaliningradzkim nie powstała.