Na razie „Zona+" oferuje niewielką gamę towarów w dużych ilościach po nieco niższych cenach. Wypełniają wnętrze pod sufit. Pracownicy mówią, że to eksperyment.

Plan był taki, że Zona+ ma sprzedawać wszystko w hurtowych ilościach po niskich cenach, zaopatrując zwłaszcza małe firmy, które zaczęły powstawać po zapoczątkowaniu przez prezydenta Raula Castro reform gospodarki sterowanej centralnie na wzór radziecki. Przedstawiciele centrali handlowej CIMEX, właściciela sklepu, nie chcieli wypowiadać się, kierownik sklepu wyjaśnił, że poproszono go, by nie rozmawiał więcej z prasą, gdy powiedział kubańskim mediom, że ma to być hurtownia.

- Niektóre produkty, nie wszystkie, są tańsze o 20 proc. — poinformował sprzedawca Ulysses Abreu wskazując na puszkę pomidorów 2,5 kg. — Zastanawiają się, czy w przyszłości sprzedawać wszystko taniej o 20 proc. Inny pracownik, który nie chciał przedstawić się z obawy przed karą, wyjaśnił, że pomysł polega na proponowaniu rabatu 10 proc. przy zakupach od 500 do 1000 dolarów i 20 proc. powyżej 1000 dolarów.

Klienci Zony+ mówili, że sklep ma już od początku przewagę nad innymi, bo jest nietypowo dobrze zaopatrzony. Kubańskie supermarkety są na ogół w połowie puste, a problemy z zaopatrzeniem tylko zwiększą się, bo rząd zapowiedział na początku lipca zmniejszenie importu w tym roku o 15 proc.

Nowi przedsiębiorcy skarżyli się od dawna na poważną lukę w reformach, jaką jest brak rynku hurtowego. Prowadzący restauracje, salony fryzjerskie czy placówki z przekąskami musieli kupować w supermarketach, płacąc takie same ceny jak zwykli konsumenci. W kwietniu rząd ogłosił, że niektóre spółdzielnie będą mogły zaopatrywać się bezpośrednio u producentów państwowych i po raz pierwszy w placówkach hurtowych, ale nie sprecyzował, czy reforma obejmie też sektor prywatny. Ostatni zjazd KP Kuby postanowił zlikwidować licencje na prywatną hurtową dystrybucję płodów rolnych.