Komisja Europejska coraz pilniej przygląda się e-commerce i kwestii konkurencyjności.
- Przepisy są znane od dawna, ale okazało się, że po szeregu spraw, które komisja prowadziła został opublikowany raport, gdzie zostało wskazane, że ten sektor stosuje praktyki, które naruszają uczciwą konkurencję – tłumaczył Fornalczyk. - Mówiąc inaczej, stosowane są praktyki, które mają w swym skutku wyeliminować konkurencję, a więc naruszyć dobrobyt konsumentów – dodał.
Te praktyki to np. narzucanie cen od sprzedaży czy stosowanie blokowania geograficznego. - Innym przykładem jest wprowadzanie ograniczeń, co do asortymentu, który może być w sklepie internetowym umieszczany versus ten, który jest na fizycznej półce. Komisja mówi, że co do zasady takie praktyki są złe, ponieważ eliminowana jest swoboda działalności gospodarczej przedsiębiorcy, który jest w sieci dystrybucyjnej – mówił gość.
Fornalczyk podkreślił, że stosowanie przepisów w liberalnym, buntowniczym internecie niczym się nie różni od normalnego sklepu, gdzie kupujemy produkty.
Zaznaczył, że polscy przedsiębiorcy funkcjonujący w sieci mają cały szereg narzędzi, którymi mogą sprawdzić czy przestrzegają zasad konkurencyjności. - Począwszy od systemów competition compliance, które badają czy umowy dystrybucyjne nie naruszają prawa antymonopolowego. Możemy prowadzić wycenę tych naruszeń i określić, czy jesteśmy w stanie przyjąć na siebie ryzyko, że zostaniemy złapani jako strona nielegalnego porozumienia – mówił gość.
- Warto każdą swoją umowę dystrybucyjną przejrzeć, czy są tam postanowienia, które nakładają na nas obowiązki, których nie powinniśmy byli zaakceptować, jeżeli byśmy chcieli być niezależnym przedsiębiorcą. Jeżeli tak to jest to pierwsze żółte światło – dodał.
Fornalczyk podkreślił, że jeżeli jest to mały sklep internetowy zależny od potentata to nie będzie walczył. - Po prostu zginie - ocenił Fornalczyk.
- Zawsze można zwrócić się do UOKiK, żeby wszczął postępowanie bez ujawniania kto poinformował o tym – dodał.
Gość przypomniał, że UOKiK może nakładać karę do 10 proc. obrotu zrealizowanego przez przedsiębiorcę. - Z reguły te kary wahają się między 2-5 proc. Zarządzający mogą mieć odpowiedzialność osobistą do 2 mln zł – stwierdził.