O ile w latach wcześniejszych taki status przez wpis do rejestru klasyfikacji działalności PKD uzyskiwało po góra 100–300 punktów rocznie, o tyle już w 2020 r. było ich niemal 2 tys., a w tym już ponad 6,2 tys. – wynika z danych wywiadowni Dun & Bradstreet specjalnie dla „Rzeczpospolitej".

– Tylko w ostatnich trzech latach ponad 9 tys. sklepów wpisało PKD 5310 – działalność pocztowa, 5320 – działalność pocztowa i kurierska. Do końca sierpnia br. 6,2 tys. sklepów zdecydowało się na wpisanie pocztowego kodu. To w porównaniu z całym 2020 roku stanowi wzrost o 314 proc. – mówi Tomasz Starzyk, rzecznik Dun & Bradstreet.

Zakaz uderza w sklepy

To niewątpliwy efekt zakazu handlu w niedzielę spowodował rekordowy wzrost zainteresowania uzyskiwania przez sklepy statusu punktu pocztowego, co pozwalało na normalną pracę także w niedziele objęte ograniczeniami. Klientów w takich punktach nie musiał obsługiwać właściciel, jak to ma miejsce w placówkach franczyzowych, a po prostu pracownicy.

Czytaj więcej

Sklepom mocno brakuje zakupów w niedzielę

Jako pierwsza na dużą skalę zaczęła to stosować Żabka, ale obecnie sklepy ze statusem punktu pocztowego ma także Biedronka, Lidl, Dino czy Kaufland. Wbrew temu, co mówią posłowie PiS czy związkowcy z Solidarności, nie jest to wcale obchodzenie prawa, a kolejna usługa doskonale oceniana przez klientów. Mimo to posłowie PiS złożyli projekt nowelizacji, który ma to rozwiązanie zlikwidować. Aby sklep mógł pracować w niedzielę jako placówka pocztowa, musi to być jego przeważająca działalność, co dla zdecydowanej większości, o ile nie wszystkich, będzie niemożliwe.

– Będziemy nadal wspierać naszych klientów w rozwijaniu usług takich jak obsługa paczek – jest to jedno wielu rozwijanych przez nas narzędzi mających na celu poprawę konkurencyjności niezależnych polskich handlowców – mówi Jan Domański, rzecznik grupy Eurocash, operatora sieci franczyzowych Lewiatan, Groszek czy ABC. – Uszczelnienie ustawy to dobra wiadomość dla małych sklepów – ograniczenie otwarć sklepów działających jako placówki pocztowe nie ograniczy małych placówek, ponieważ są prowadzone przez właścicieli, którzy samodzielnie lub z pomocą rodziny już teraz mogą otwierać swoje sklepy w niedziele. Znacząco ograniczy się jednak konkurencję ze strony dyskontów i innych dużych sieci, które obecnie wykorzystują tę lukę do otwierania swoich sklepów w niedzielę – dodaje.

Będzie jeszcze trudniej

Sejmowa Komisja Polityki Społecznej i Rodziny we wtorek wieczorem przyjęła projekt, wydłużając w nim okres vacatio legis do trzech miesięcy. Sejmowe Biuro Legislacji alarmowało, że projekt jest nadal dziurawy, wprowadza bowiem kolejną lukę w postaci możliwości pracy dla sprzedawców świeżych ryb, a takie w ofercie mają przecież sieci. Sprawa może wrócić podczas kolejnego czytania już na posiedzeniu plenarnym. Posłowie opozycji projekt skrytykowali, poparł go PiS. Jak zachowa się koło Kukiz'15 będące teraz języczkiem u wagi w głosowaniach? Nie uzyskaliśmy odpowiedzi od posłów.

Kluby opozycyjne zgodnie krytykują cały zakaz handlu, uważając, że postulat obrony interesów pracowników można uregulować w inny sposób, a klientom ograniczenia się nie podobają i większość chce mieć możliwość kupowania w ten dzień.

– Apelujemy przynajmniej o zawieszenie ustawy podczas pandemii, dodatkowy dzień pracy sklepów oznacza rozładowanie kolejek w piątek i sobotę, co oznaczać będzie większe bezpieczeństwo na zakupach – mówi Renata Juszkiewicz, prezes Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji.

Z czerwcowego badania CBRE wynika, że liczba przeciwników zakazu wzrosła r./r. o 4 pkt do 55 proc.