Mołdawia, Albania i Serbia tworzą pierwszą trójkę krajów, które w latach 2016-2026 zanotowały najszybsze w Europie tempo wzrostu nominalnego minimalnego wynagrodzenia – wynika z udostępnionych „Rzeczpospolitej” najnowszych danych serwisu Tradingplatforms.io. Polska znalazła się na ósmym miejscu w tym zestawieniu ze wzrostem nominalnej minimalnej płacy o ponad 168 proc. w tym okresie.

W Mołdawii sięgnął on niemal 600 proc. Jednak i tak jest jednym z państw o najniższym minimalnym wynagrodzeniu (313 euro) w Europie, w odróżnieniu od Polski, która w ostatnich latach awansowała do dziesiątki krajów z najwyższą płacą minimalną w Europie, wyższą niż np. w Portugalii czy w Grecji.

Co prawda, zarówno dane Eurostatu, jak i analiza tradingplatforms.io. dowodzą, że wciąż daleko nam tu do europejskich liderów – Luksemburga, Irlandii i Niemiec, gdzie minimalne wynagrodzenie jest ponad dwukrotnie wyższe, ale w 2016 r. ta przewaga była ponad trzykrotna.

Foto: rp.pl/Tomasz Sitarski

Jak zwracają uwagę analitycy Tradingplatforms.io. podczas gdy rządy mogą podnosić płace minimalne, aby zapewnić wzrost wynagrodzeń nadążający za cenami, reagować na niedobory siły roboczej lub zwiększać dochody pracowników znajdujących się w dolnej części drabiny płacowej, to dla pracodawców wyższe stawki minimalne mogą oznaczać wzrost kosztów pracy i presję na podniesienie wynagrodzeń na wyższych szczeblach płacowych. Czyli wyższe koszty pracy, które we wrześniowej edycji MIK – badania koniunktury prowadzonego przez Polski Instytut Ekonomiczny – znalazły się na czele listy barier utrudniających działalność firm (65 proc. wskazań).

Większe ryzyko wzrostu cen

Na barierę kosztów pracy już mniejszy wpływ miała 3-proc. podwyżka płacy minimalnej w 2026 r., która – według raportu Tradingplatforms.io – w przeliczeniu na euro zwiększyła się o 1,7 proc. i była jedną z najniższych w Europie. Taką samą 3-proc. podwyżkę minimalnego wynagrodzenia ustalono na 2027 r., co oznacza, że drugi rok z rzędu jego wzrost nie dorówna inflacji, choć dla części pracodawców i tak może być wyzwaniem.

Pokazał to wrześniowy MIK, w którym firmy określały m.in. swoją reakcję na na 3-proc. podwyżkę płacy minimalnej w przyszłym roku. 30 proc. z 500 badanych przedsiębiorstw (wśród dużych podmiotów 48 proc.) wskazało, że ta podwyżka nie będzie ich dotyczyć, a pozostałe, które zatrudniają pracowników na płacy minimalnej, najczęściej deklarowały, że w reakcji na jej podwyżkę podniosą ceny oferowanych produktów i usług (48 proc.). Sporo, bo 28 proc. firm wskazało, że wzrost płacy minimalnej obniży ich marże, lecz tylko 20 proc. jako najbardziej prawdopodobną reakcję wskazywało zmniejszenie zatrudnienia. Jak zaznacza Paula Kukołowicz, kierowniczka Zespołu Analiz Procesów Społecznych w PIE, najczęściej takie redukcje deklarowały firmy o słabszej kondycji rynkowej i finansowej.

Foto: Paweł Krupecki

Wrześniowy raport PIE „Płaca minimalna i jej wpływ na rynek pracy w Polsce w latach 2012-2025” pokazał, że znaczący (211 proc.) wzrost wynagrodzenia minimalnego w tym okresie, które zwiększyło się z 1,5 tys. zł do prawie 4,7 tys. zł brutto miesięcznie (do 52,4 proc. średniego wynagrodzenia), nie wpłynął ani na poziom zatrudnienia, ani nie spowodował spadku liczby zarejestrowanych przedsiębiorstw.

– Spodziewaliśmy się wzrostu bezrobocia w mniej zasobnych powiatach, ale nasze badanie nie uchwyciło tego efektu – mówi Paula Kukołowicz, dodając, że brak takiego efektu może też wynikać ze zmian demograficznych, które zwiększają niedobór rąk do pracy.

Również Piotr Soroczyński, główny ekonomista Krajowej Izby Gospodarczej (KIG), ocenia, że zmiany demograficzne znacząco ograniczyły wpływ podwyżek płacy minimalnej na wzrost bezrobocia. Nie widać też ich negatywnego przełożenia na całą gospodarkę, która w ostatnich latach przeżyła kilka wstrząsów, w tym rosyjską agresję na Ukrainę i kryzys energetyczny. Jak jednak ocenia ekspert KIG, silny wzrost minimalnego wynagrodzenia jest jednym z powodów zapaści w przemyśle meblowym czy ceramicznym. Przyspiesza też zanikanie tradycyjnego handlu, a także zniechęca firmy do zatrudniania młodych, niedoświadczonych pracowników, których trzeba przez kilka miesięcy przyuczać do pracy.

Może to być jednym z powodów widocznego w danych GUS wysokiego bezrobocia osób w wieku 15-24 lat. Mierzone według BAEL bezrobocie w tej grupie (11 proc. w II kw. br.) było 3,4-krotnie wyższa niż ogólna stopa bezrobocia w Polsce (3,2 proc.).

Duże wyzwanie dla słabszych firm z małych miast

Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich (FPP) zwraca uwagę, że chociaż towarzyszący podwyżkom płacy minimalnej silny popyt na pracę oddalał ryzyko redukcji zatrudnienia, to jej podwyżki nie pozostały bez wpływu na gospodarkę, w tym na poziom inflacji. Przyczyniły się do wzrostu cen, co było widoczne szczególnie w usługach, obniżając też konkurencyjność części przedsiębiorstw, które nie były w stanie nadążyć ze wzrostem produktywności za podwyżkami minimalnego wynagrodzenia.

Piotr Soroczyński nie ma wątpliwości, że płaca minimalna powinna rosnąć, by chronić siłę nabywczą, szczególnie w okresach wysokiej inflacji. Problemem jest jednak jej duży wzrost w relacji do przeciętnego wynagrodzenia (według danych PIE w latach 2012-2025 płaca minimalna wzrosła z 40,1 do 52,4 proc. średniej płacy w Polsce). Jak przypomina ekspert KIG, płaca minimalna jest z założenia oferowana pracownikom, którzy nie muszą mieć specjalnych umiejętności ani doświadczenia, a więc mniej wnoszą do firm. Dlatego też jej szybki wzrost w relacji do średniego wynagrodzenia może – spłaszczając płace – działać demotywująco na bardziej doświadczonych i lepiej wykwalifikowanych pracowników, nie zachęcając do podwyższania kwalifikacji.

Zdaniem Piotra Soroczyńskiego, w ostatnich latach było to widoczne szczególnie w sferze budżetowej i w małych firmach, gdzie praktycznie cały wzrost budżetu płac pochłaniały podwyżki pensji osób zatrudnionych na stawce minimalnej.

– Te podwyżki były tragedią dla małych biznesów z małych ośrodków, gdzie zniknęło wiele placówek usługowo-handlowych, a w innych pracuje dziś tylko właściciel – zaznacza ekspert KIG, przypominając że w efekcie szybkiego tempa wzrostu minimalnego wynagrodzenia liczba osób zatrudnionych na minimalnej pensji zwiększyła się z 1 mln do ok. 3 mln.

Piotr Lewandowski, prezes Instytutu Badań Strukturalnych (IBS), przypomina, że cykl podwyżek płacy minimalnej rozpoczął się dużo wcześniej niż w czasach rządów PiS, bo w 2009 r., i wtedy część ekonomistów wieszczyła, że spowoduje to masowe bezrobocie. Tak się jednak nie stało, a opublikowany przed kilkoma laty raport IBS zawierał podobne wnioski, jak niedawna analiza PIE. – Nasze badanie pokazało, że zmiany płacy minimalnej mają wprawdzie pewne znaczenie dla poziomu płac i zatrudnienia w jednej trzeciej powiatów, które są najsłabiej rozwinięte, ale nie wpływają znacząco na cały rynek pracy, a już na pewno nie wywołują masowego bezrobocia, szczególnie jeśli szybszy wzrost minimalnego wynagrodzenia następuje w okresie wzrostu gospodarczego i rosnącego popytu na pracy – wyjaśnia Piotr Lewandowski.

Czy kampania wyborcza zachęci do wzrostu płacy minimalnej?

Szef IBS też twierdzi, że czynnikiem ograniczającym negatywne efekty dynamicznych podwyżek płacy minimalnej są zmiany demograficzne i niedobór pracowników odczuwalny w branżach z dużym udziałem minimalnego wynagrodzenia, czyli np. w handlu, w gastronomii czy w logistyce.

– Niedobór ludzi do prostych prac i rosnące trudności w ich rekrutacji mają większy wpływ na ogólny wzrost wynagrodzeń niż ustawowa podwyżka płacy minimalnej – podkreśla prezes IBS.

Czytaj więcej

Stopy procentowe w Polsce bez zmian. Rada Polityki Pieniężnej nie zaskoczyła

Przypomina, że również badania przeprowadzone w Niemczech (gdzie ogólnokrajową płacę minimalną wprowadzono w 2013 r.) pokazały, że jej wzrost wywołuje nie tyle kryzys, ile przepływy na rynku pracy: ludzie przechodzili do firm, których było stać na ich legalne zatrudnienie za wyższą stawkę. Z kolei badania prowadzone w krajach bałtyckich pokazały, że wzrost płacy minimalnej przyczynił się do legalizacji dochodów ukrywanych w szarej strefie (zmalała część wypłacana „pod stołem”), był więc korzystny dla budżetu państwa.

Piotr Lewandowski zwraca także uwagę, że wprowadzane od 2009 r. podwyżki minimalnego wynagrodzenia ograniczyły rozpiętości płacowe w Polsce, zwiększając też siłę nabywczą najmniej zarabiających osób i wpływając na wzrost popytu wewnętrznego. – Jednak siła tych efektów nie ma decydującego wpływu na PKB – zaznacza prezes IBS.

Jak ocenia Paula Kukołowicz, obecny mechanizm podnoszenia płacy minimalnej pozostawia szerokie pole manewru co do jej wzrostu w danym roku. Ale to źródło dużej niepewności dla firm i zachęt dla politycznych manewrów wokół jej wysokości.

Piotr Lewandowski nie przewiduje jednak, by w trakcie najbliższej kampanii wyborczej do parlamentu rządzący zdecydowali się na obietnice większej podwyżki minimalnego wynagrodzenia, która wyrównałaby jego realny spadek w 2026 i 2027 r. Jego zdaniem, w obecnej debacie politycznej w Polsce widać raczej przesunięcie akcentów w kierunku deregulacji i zmniejszania obciążeń prywatnego biznesu, który w największym stopniu odczułby koszty większej podwyżki płacy minimalnej.