Kilka tygodni temu w Radzie Dialogu Społecznego ruszyły negocjacje płacowe. Partnerzy społeczni starają się dojść do porozumienia w kwestii wysokości pensji minimalnej na przyszły rok, podwyżek w budżetówce i waloryzacji świadczeń emerytalnych i rentowych.
W tym celu w poniedziałek odbyło się posiedzenie plenarne RDS. Podczas spotkania każda ze stron przekonywała przede wszystkim o słuszności swojej propozycji.
Czytaj więcej
Minimalne wynagrodzenie powinno wzrosnąć w przyszłym roku o 3 proc., tj. do kwoty 4950 zł. Taką propozycję przedstawi rząd Radzie Dialogu Społeczne...
Jaka podwyżka płacy minimalnej i wynagrodzeń w budżetówce oraz waloryzacja emerytur?
Przypomnijmy, że w ubiegłym tygodniu rząd zdecydował, że zaproponuje RDS, aby od 1 stycznia 2027 r. minimalne wynagrodzenie za pracę wynosiło 4950 zł (obecnie jest to 4806 zł). W przyszłym roku wzrosłaby także minimalna stawka godzinowa dla określonych umów cywilnoprawnych – od 1 stycznia wynosiłaby 32,30 zł (obecnie 31,40 zł). Natomiast płace w „budżetówce” powinny zgodnie z propozycją Rady Ministrów wzrosnąć w 2027 r. o 3 proc. Rząd chce też zwiększenia wskaźnika waloryzacji emerytur i rent w 2027 r. na poziomie 20 proc. realnego wzrostu przeciętnego wynagrodzenia w 2026 r..
Agnieszka Dziemanowicz-Bąk, minister rodziny, pracy i polityki społecznej argumentowała, że proponowany wzrost płacy minimalnej przekracza prognozowaną inflację, która według założeń Ministerstwa Finansów ma wynieść 2,5 proc. Zwracała również uwagę, że podwyżka najniższej krajowej będzie miała wpływ nie tylko na wynagrodzenia pracowników, ale również na wysokość odszkodowań czy odpraw wynikających z przepisów prawa pracy, więc musi być dobrze przemyślana.
Zapewniła jednocześnie, że zgodnie z ustawą przedstawione kwoty mają charakter propozycji i stanowią punkt wyjścia do dalszych rozmów w ramach RDS. Podczas spotkania szefowa resortu rodziny zapewniła jednak tylko o braku zgody na obniżkę zaproponowanej kwoty minimalnej pensji. Żadna deklaracja o jej podwyższeniu nie padła. Podobnie z wypowiedzi wiceminister finansów Hanny Majszczyk nie wynikało, aby sfera budżetowa mogła liczyć na coś więcej niż 3 proc. wzrost wynagrodzeń.
Jak rosła płaca minimalna w Polsce od 2000 r.
Dla związków zawodowych to zdecydowanie za mało.
Przypomnijmy, że ich zdaniem najniższa pensja powinna wzrosnąć od stycznia 2027 r. o 8,2 proc. (tj. nie mniej niż o 394 zł). W efekcie nie może być niższa niż 5200 zł brutto.
Z kolei w kwestii wynagrodzeń w państwowej sferze budżetowej proponują, aby wzrost wynosił nie mniej niż 15 proc.
Natomiast waloryzacja rent i emerytur w ocenie związkowców nie powinna być niższa niż średnioroczny wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych dla gospodarstw domowych emerytów i rencistów zwiększony o co najmniej 50 proc. realnego wzrostu przeciętnego wynagrodzenia za pracę w 2025 r.
Zdaniem NSZZ „Solidarność” proponowane przez rząd minimalne wynagrodzenie w wysokości 4950 zł jest niewystarczające. Ponadto wzrost wynagrodzeń w państwowej sferze budżetowej na poziomie bliskim inflacji nie może być traktowany jako realna podwyżka, a jako najwyżej dodatek inflacyjny.
– Konieczne jest zwiększenie atrakcyjności zatrudnienia w administracji publicznej, a bez realnej podwyżki wynagrodzeń będzie to niemożliwe – mówił Piotr Duda z NSZZ „Solidarność”.
Czytaj więcej
Jeśli obywatel musi szukać projektów ustaw na stronach partnerów społecznych lub portalu X, a nie w oficjalnym systemie państwowym, to trudno mówić...
Regionalizacja płacy minimalnej
Propozycje rządu są natomiast zdecydowanie bliższe organizacjom pracodawców.
– Proponowany przez rząd wzrost płacy minimalnej jest wyższy od podwyżki wynikającej bezpośrednio z ustawowego mechanizmu – przypomniał Kamil Sobolewski z Pracodawców RP.
W jego ocenie propozycja rządowa jest rozwiązaniem korzystnym dla pracowników i jednocześnie uwzględnia aktualne uwarunkowania gospodarcze.
– Dla wielu przedsiębiorców wybór nie sprowadza się do poziomu wynagrodzenia 4950 zł czy 5200 zł. Często alternatywa wygląda inaczej: 4950 zł albo konieczność ograniczenia działalności, a czasem nawet jej zamknięcia – wskazywał z kolei prof. Jacek Męcina z Konfederacji Lewiatan.
Jak zauważył, szczególnie mocno ten dylemat dotyczy małych przedsiębiorstw funkcjonujących w wielu sektorach gospodarki.
– Warto pamiętać, że w ciągu ostatnich dziesięciu lat płaca minimalna poszła bardzo w górę, znacznie szybciej niż przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw. Nie nadążała za tym ani produktywność, ani tempo wzrostu wydajności pracy – wskazywał ekspert Lewiatana.
Partnerzy społeczni opowiedzieli się też za zróżnicowaniem najniższych wynagrodzeń.
– Powinniśmy wprowadzić regionalizację płacy minimalnej. W Warszawie może ona być dużo wyższa, niż w innych regionach. Jeżeli tego nie zrobimy, to doprowadzimy do zamknięcia wielu firm w najbiedniejszych powiatach – apelował Cezary Kaźmierczak, prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców.