- Gdybyśmy zaczęli prawdziwą wojnę handlową, w której doszłoby do znacznego zmniejszenia handlu, to miałoby to poważne konsekwencje. Dotyczyłyby wzrostu na świecie i cen na świecie, ale zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych — powiedziała prezes Europejskiego Banku Centralnego w programie BBC „HARDtalk”. — Czy wie pani, co się teraz dzieje? Pobudzanie energii europejskiej. To duży sygnał alarmowy dla Europy. Być może chodzi raz jeszcze o europejską chwilę — dodała Christine Lagarde.

Czytaj więcej

Wojna handlowa nabiera tempa. Trump grozi UE gigantycznymi cłami na wino

Stwierdziła następnie, że Komisja Europejska i Niemcy ogłosiły już zwiększenie wydatków na obronę i infrastrukturę, kończąc z latami niechęci do wydawania pieniędzy. To zbiorowe przebudzenie się wydaje się dotyczyć także Wielkiej Brytanii, która wyszła z Unii Europejskiej, ale uczestniczy w staraniach Europy, by zapewnić bezpieczeństwo. Zdaniem Lagarde, światowa wojna handlowa na dużą skalę mogłaby uruchomić działania Europy na rzecz większej jedności — odnotowały Reuters i AFP.

Diageo proponuje administracji USA rozwiązanie

Największa na świecie grupa produkcji i dystrybucji alkoholi Diageo zasugerowała w piśmie z 11 marca przedstawicielowi USA ds. handlu rozważenie zaostrzenia przepisów dotyczących pochodzenia towarów w umowach handlowych jako alternatywy dla stawek celnych. Takie nowe przepisy byłyby wsparciem dla starań prezydenta Donalda Trumpa w przebudowie światowego handlu i dałyby też korzyści temu sektorowi.

Czytaj więcej

Weszły w życie amerykańskie cła na unijną stal i aluminium. KE zapowiada odwet

Zdaniem autora tego pisma, wiceprezesa Diageo na Amerykę Płn. ds. stosunków z władzami, Aldena Schachera, takie przepisy faworyzowałyby towary, także napoje alkoholowe, w których wszystkie składniki i dodatki pochodziłyby z USA albo z kluczowych partnerów handlowych tego kraju. Wzmocniłyby amerykańskie łańcuchy dostaw, zapobiegałyby używaniu przez „zagranicznych przeciwników” amerykańskich partnerów handlowych do omijania stawek celnych, wspierałyby założenia polityki administracji USA dotyczące wzrostu gospodarki. Proponowane przez Diageo przepisy o pochodzeniu wymagałyby, aby rośliny lub nasiona używane do produkcji importowanego alkoholu pochodziły z USA albo z terytorium strategicznego partnera handlowego czyli z każdego kraju mającego umowę handlową ze Stanami, jak np. Meksyk i Kanada.

Diageo sprzedaje w Stanach meksykańską tequilę i kanadyjską whisky. Schacher wskazał też, że handel mocnymi alkoholami jest w dużym stopniu wzajemny, więc działania mające likwidować brak równowagi są zbędne. Podkreślił, że Diageo zatrudnia w USA tysiące pracowników, ma 11 zakładów produkcyjnych, a rocznie wydaje 650 mln dolarów na beczki, puszki i butelki — pisze Reuter.