Ekonomiści mniej wierzą w dezinflację niż NBP

Inflacja będzie opadała szybciej niż wydawało się kwartał temu, ale nie tak szybko, jak sugeruje projekcja Narodowego Banku Polskiego – oceniają przeciętnie uczestnicy naszego konkursu prognostycznego.

Publikacja: 13.07.2023 03:00

Ekonomiści mniej wierzą w dezinflację niż NBP

Foto: Adobe Stock

Jeśli w czerwcu inflacja zwolniła do 11,5 proc. rok do roku, jak wskazuje wstępny szacunek GUS, to w II kwartale średnio wyniosła 13,1 proc. rok do roku, po 17 proc. w poprzednich trzech miesiącach. To wynik nieco niższy, niż większość ekonomistów zakładała u progu minionego kwartału. Przeciętnie spodziewali się wówczas, że inflacja wyhamuje do 13,8 proc. Niespodzianka – a także jej źródła, w tym spadek tzw. inflacji bazowej, nieobejmujące cen energii, paliw i żywności – wyraźnie zwiększyła ich wiarę w dezinflację. Wciąż jednak nie jest ona na tyle silna, żeby ekonomiści widzieli dużą przestrzeń do poluzowania polityki pieniężnej.

Krótka data ważności

Na początku kwietnia br. uczestnicy konkursu „Parkietu” i „Rzeczpospolitej” na najlepszego analityka makroekonomicznego przeciętnie oczekiwali, że w okresie od początku III kwartału br. do końca I kwartału 2024 r. wskaźnik cen konsumpcyjnych (CPI), główna miara inflacji w Polsce, będzie rósł średnio w tempie 9,5 proc. rocznie. Najnowsze prognozy, które zbieraliśmy w pierwszych dniach lipca, wskazują, że obecnie za najbardziej prawdopodobny scenariusz uchodzi spadek inflacji w tym samym okresie do 8,4 proc. rocznie. To rewizja głębsza, niż wynikałaby tylko z niższego punktu startowego prognoz. Ankietowani przez nas ekonomiści przeciętnie sądzą, że w II kwartale przyszłego roku (prognozy z kwietnia nie sięgały tak daleko) inflacja wyniesie 6,5 proc.

Mając na względzie takie perspektywy inflacji, ekonomiści na ogół dostrzegali szanse na to, że Rada Polityki Pieniężnej znajdzie w tym roku uzasadnienie dla obniżki stóp procentowych. Spośród 36 uczestników naszego konkursu 25 zakładało, że stopa referencyjna NBP zakończy br. na poziomie niższym niż obecnie (6,75 proc.). Ale 11 sądziło, że do tego czasu RPP obniży stopę referencyjną tylko o 0,25 pkt proc. – taki scenariusz wskazywał na obniżkę w listopadzie, gdy RPP pozna kolejną projekcję inflacji autorstwa Departamentu Analiz i Badań Ekonomicznych NBP.

Te prognozy dotyczące polityki pieniężnej są już jednak nieaktualne. Prezes NBP Adam Glapiński na konferencji prasowej po lipcowym posiedzeniu RPP powiedział, że możliwa jest obniżka stóp procentowych już we wrześniu. To oznacza, że najbardziej prawdopodobnym scenariuszem stały się obecnie co najmniej dwie obniżki stóp przed końcem br., po 0,25 pkt proc. każda. Część ekonomistów, którzy w naszej konkursowej ankiecie spodziewali się stabilizacji stóp do końca roku, np. z mBanku i Santander Bank Polska, po wystąpieniu prof. Glapińskiego zmieniła swoje przewidywania.

O krok od odbicia popytu

To, że przed wskazówkami, które dał prezes NBP, ekonomiści nie oczekiwali zwykle istotnego poluzowania polityki pieniężnej w br., sugeruje, że nie widzieli do tego przesłanek ekonomicznych. Dlaczego? Uczestnicy naszej rywalizacji spodziewają się na ogół wolniejszego hamowania inflacji niż DAiBE NBP w lipcowej projekcji. To z kolei m.in. wynik odmiennej oceny kondycji gospodarki. Widać to przede wszystkim w prognozach popytu konsumpcyjnego.

Ankietowani przez nas ekonomiści przeciętnie prognozują, że w najbliższych czterech kwartałach wydatki konsumpcyjne gospodarstw domowych będą rosły średnio w tempie 1,6 proc. rok do roku. Ostatnim kwartałem, gdy zmaleją, będzie ten bieżący. Tymczasem w ocenie analityków z NBP konsumpcja będzie malała do końca br., a w rezultacie w najbliższych czterech kwartałach jej wzrost wyniesie średnio zaledwie 0,2 proc. rok do roku.

Dominujące wśród ekonomistów prognozy wyraźnego odbicia konsumpcji to m.in. odzwierciedlenie dobrej koniunktury na rynku pracy. Na początku br. ekonomiści przewidywali, że w grudniu stopa bezrobocia rejestrowanego wyniesie 5,5 proc., obecnie zaś sądzą, że będzie o 0,2 pkt proc. niższa.

Jakub Rybacki, kierownik Zespołu Makroekonomii w Polskim Instytucie Ekonomicznym

Analitycy rynkowi jeszcze na początku lipca niemal jednomyślnie oceniali, że Rada Polityki Pieniężnej obniży stopy procentowe najwcześniej pod koniec roku. Tymczasem stanowisko zaprezentowane przez prof. Adama Glapińskiego podczas lipcowej konferencji sugeruje, że taka decyzja zapadnie już we wrześniu. Pojawia się więc naturalne pytanie – czy warunki gospodarcze uzasadniają taki ruch?

Decyzja RPP nie jest pozbawiona ryzyka. Główną przesłanką dla obniżek stóp procentowych miałaby być lipcowa projekcja NBP. Wskazuje ona, że inflacja w II kw. przyszłego roku wyniesie 5,3 proc. Taki scenariusz jest optymistyczny na tle rynkowych prognoz. Ponad 80 proc. ankietowanych przez „Parkiet” i „Rzeczpospolitą” ekonomistów spodziewa się silniejszego wzrostu cen. Prognozy średnio są o około 1 pkt proc. wyższe, niż wskazuje NBP. Tym samym, jeżeli to analitycy komercyjni są bliżsi prawdy, to wysokość stóp procentowych po obniżkach będzie dawała niewielki impuls dla dalszego obniżaniasię inflacji. Dlatego okres podwyższonego wzrostu cen w okolicach 5 proc. prawdopodobnie się wydłuży.

W najbardziej pesymistycznych okolicznościach inflacja ponownie przyśpieszy, a RPP będzie zmuszona podnosić stopy procentowe. Taki scenariusz to jednak pewne ekstremum. Takiego rozwoju wypadków (przed wystąpieniem prezesa NBP – red.) spodziewał się jedynie jeden ankietowany ekonomista. Bardziej prawdopodobnym skutkiem przedwczesnej obniżki stóp będzie konieczność dokonywania przez RPP długich pauz między kolejnymi takimi ruchami. Około 35 proc. ankietowanych ekonomistów wskazuje, że stopy procentowe w horyzoncie najbliższego roku spadną o 0,5 pkt proc. Byłoby to prawdopodobnie rozsądne, zważywszy na sytuację w otoczeniu zewnętrznym. Największe banki centralne świata – Fed czy EBC – dopiero kończą cykl zacieśniania polityki pieniężnej i deklarują zamiar utrzymania stóp bez zmian przez dłuższy czas. W takim momencie gwałtowne obniżki stóp w Polsce mogą prowadzić do osłabienia złotego. Byłby to kolejny kamyczek powiększający już i tak wysoką inflację.

Prawdopodobną przyczyną tego, że ekonomiści dość sceptycznie oceniają tempo możliwych obniżek stóp, jest niewielki zysk ekonomiczny z takich decyzji. Niższe stopy teoretycznie pomogą zwiększyć wzrost gospodarczy oraz konsumpcję, przyczynią się też do silniejszej presji płacowej. Ale siła takich impulsów będzie umiarkowana – obniżki o 0,25 pkt proc. nie zmienią fundamentalnie dynamiki PKB w przyszłym roku. A nawet przy założeniu wysokich stóp procentowych ekonomiści prognozowali niewielkie zmiany zatrudnienia czy stopy bezrobocia, która – po oczyszczeniu z wpływu czynników sezonowych – ma pozostać mniej więcej na dzisiejszym, rekordowo niskim poziomie. Dodatkowe wsparcie ze strony polityki pieniężnej prawdopodobnie niewiele zmieni z uwagi na niedobory pracowników, które ograniczą dalsze zatrudnianie. W efekcie nie zobaczymy strukturalnych zmian, które dałyby dodatkowy impuls wzrostowy. 

Zasady konkursu: jak wyłaniamy najlepszego analityka makroekonomicznego roku

Konkurs na najlepszego analityka makroekonomicznego organizowany jest przez redakcje „Parkietu” i „Rzeczpospolitej” od 2007 r. Obecnie trwają edycje XVI i XVII, w których oceniamy prognozy na 2023 i 2024 r. Rywalizacja jest otwarta dla wszystkich, którzy chcą sprawdzić swoje umiejętności analityczne: ekonomistów z instytucji finansowych i ośrodków badawczych, niezależnych ekspertów, a także pracowników naukowych i studentów.

Uczestnicy konkursu (obecnie jest ich 36) cztery razy do roku nadsyłają prognozy na cztery kolejne kwartały dla ośmiu wskaźników makroekonomicznych i rynkowych. Za każdą prognozę mogą otrzymać od 0 do 1 pkt w zależności od tego, jak wypada ona na tle faktycznego odczytu danego wskaźnika oraz przewidywań innych uczestników. Podsumowując prognozy na dany kwartał, największą wagę przypisujemy tym formułowanym najwcześniej (z rocznym wyprzedzeniem), najmniejszą zaś najświeższym (sporządzonym kwartał wcześniej). W rankingu ogólnym największą wagę mają punkty za prognozy PKB i CPI.

Zwycięzcą ostatniej zakończonej edycji konkursu, dotyczącej prognoz na 2022 r., był zespół ING Banku Śląskiego, który wyprzedził analityków z Polityki Insight i BNP Paribas Bank Polska. Rok wcześniej triumfował dr Wojciech Zatoń z Uniwersytetu Łódzkiego, który zwyciężył też w 2017 r. Dwoma zwycięstwami w historii konkursu mogą pochwalić się jeszcze tylko Mikołaj Raczyński i Janusz Jankowiak (ten drugi od kilku lat nie bierze udziału w rywalizacji). 

Jeśli w czerwcu inflacja zwolniła do 11,5 proc. rok do roku, jak wskazuje wstępny szacunek GUS, to w II kwartale średnio wyniosła 13,1 proc. rok do roku, po 17 proc. w poprzednich trzech miesiącach. To wynik nieco niższy, niż większość ekonomistów zakładała u progu minionego kwartału. Przeciętnie spodziewali się wówczas, że inflacja wyhamuje do 13,8 proc. Niespodzianka – a także jej źródła, w tym spadek tzw. inflacji bazowej, nieobejmujące cen energii, paliw i żywności – wyraźnie zwiększyła ich wiarę w dezinflację. Wciąż jednak nie jest ona na tyle silna, żeby ekonomiści widzieli dużą przestrzeń do poluzowania polityki pieniężnej.

Pozostało 92% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Gospodarka
Potrzebne nowe lokomotywy wzrostu
Gospodarka
Margrethe Vestager, wiceprzewodnicząca KE: Facebook i TikTok nie śledzą ryzyka zakłóceń wyborów w UE
Gospodarka
Śmierć Ebrahima Raisiego coś zmieni?
Gospodarka
Nowa forma pomocy Ukrainie. To pomysł G7
Materiał Promocyjny
Jakie są główne zalety systemów do zarządzania zasobami ludzkimi?
Gospodarka
Hołownia: Zmieniłem zdanie, popieram CPK. Za to "nie" dla Kredytu "Na start"
Gospodarka
Ukraina kupi broń za rosyjskie pieniądze. Bruksela odmraża aktywa Banku Rosji