„Kanada nakłada nowe sankcje przeciwko 43 urzędnikom wojskowym i 17 organizacjom zamieszanym w bezsensowny rozlew krwi wywołany przez rosyjskiego prezydenta Władimira Putina, w tym przerażające wydarzenia w Buczy… Sankcje te są przykładem wysiłków Kanady wraz z Ukrainą, w obronie jej suwerenności, integralności terytorialnej i niezależności” – wyjaśnił motywy wprowadzenia nowych ograniczeń komunikat kanadyjskiego MSZ.

Wśród firm wpisanych na czarną listę jest m.in. Argon Research Institute (należy do zbrojeniowej korporacji rosyjskiej Rostech) czy fabryka Maszinostroitel w Permie (zaopatruje m.in. rosyjskie lotnictwo wojskowe).

Czytaj więcej

Sankcje na Rosję działają, i to mocno. Raport Uniwersytetu Yale

Wśród osób objętych sankcjami nie ma osób publicznych. Rosyjskie media twierdzą też, że wojskowi, którzy znaleźli się na liście, nie mają nic na sumieniu, bo „nie ma potwierdzonych informacji o ich udziale w masakrach cywilów na Ukrainie".

W kwietniu ambasador Rosji Oleg Stiepanow został wezwany do kanadyjskiego MSZ w związku z sytuacją w Buczy. Pod koniec marca wiele międzynarodowych mediów opublikowało materiał filmowy świadczący o masakrach ludności cywilnej w tym ukraińskim mieście przeprewadzonych przez rosyjskie wojsko. Rosyjski reżim wyparł się odpowiedzialności za ludobójstwo w Buczy.

Kanadyjskie sankcje oznaczają zakaz wjazdu, zakaz prowadzenia biznesu na terenie Kanady oraz z podmiotami i obywatelami kanadyjskimi oraz zamrożenie wszelkiego majątku w kanadyjskiej jurysdykcji.