Pierwszy przyjęty przez rząd element tarczy zakłada czasową obniżkę akcyzy na paliwa, zwolnienie paliw z podatku od sprzedaży detalicznej, z opłaty emisyjnej, a także trzymiesięczną obniżkę podatku VAT na gaz ziemny z 23 do 8 proc. i zniesienie akcyzy na energię elektryczną. Zapowiedziano także obniżkę VAT na ciepło z 23 do 8 proc. Chodzi o ciepło sieciowe, z którego korzystają spółdzielnie i wspólnoty mieszkaniowe.

Mimo zapowiedzi nadal nie ma jednak innego elementu tarczy – projektu rekompensat za rosnące ceny energii. Dodatek energetyczny będzie rozszerzony i uwolniony od kryterium mieszkaniowego. Grupa beneficjentów dodatków energetycznych zostanie wręcz potrojona. Jednak w efekcie zmian kwestia dodatku stoi, a jest już grudzień.

Wielkość dodatku wyniesie od 400 do 1115 zł dla gospodarstw domowych. Wcześniej proponowano wsparcie średnio od 673 do ok. 840 zł. Kryterium dochodowe dla gospodarstwa jednoosobowego wyniesie 2100 zł, zaś dla gospodarstwa, gdzie są dwie lub więcej osób, 1500 zł. Dodatek ma bazować na systemie „złotówka za złotówkę". Polega on na obniżeniu wysokości otrzymywanych świadczeń w sytuacji przekroczenia kryterium dochodowego. Dodatek ma objąć 6,8 mln gospodarstw domowych. Wcześniej mowa była o 2,6 mln. Premier Morawiecki podczas prezentacji nowego pakietu nie wspomniał o kosztach ani o źródłach finansowania.

Czytaj więcej

Rekordowa inflacja w listopadzie. GUS podał dane

Dodatek będzie znacznie zwiększony względem stanu obecnego. W 2020 r. liczbę odbiorców pobierających go można oszacować na zaledwie 46,6 tys.–77,7 tys. Na wypłaty przeznaczono ledwie ok. 10,5 mln zł.

Rząd zrezygnuje także z uzależnienia przyznawania dodatku energetycznego od dodatku mieszkaniowego. – Nie planujemy utrzymania kryterium metrażowego – informuje nas MKiŚ.

Zdaniem Jana Sakławskiego, radcy prawnego i partnera w kancelarii Brysiewicz i Wspólnicy, poprzedni system dodatku energetycznego uzależniony od przyznania dodatku mieszkaniowego nie był obiektywnym wskaźnikiem. – Elementem, który pozwoli na zobiektyzowaną ocenę, powinna być liczba domowników, a nie liczba metrów. Takim wskaźnikiem może być tzw. dochód rozporządzalny na głowę rodziny, a więc to, co zostaje po odjęciu wszystkich opłat – dodał.

Dodatek energetyczny może liczyć na wstępne poparcie części opozycji. Zdaniem posłanki Koła Poselskiego Polska 2050 Hanny Gil-Piątek im szersze wsparcie, tym lepiej. – Dobrze oceniamy także zasadę proporcjonalności. Niepokoi nas jednak brak źródła finansowania. Czy będą to dochody ze sprzedaży uprawnień do emisji CO2? Kiedy projekt się pojawi? Te pytania pozostają bez odpowiedzi – podkreśliła Hanna Gil-Piątek.