Jutro będzie globalizacja

Reżyserka dokumentu „Jutro będzie jutro" Marta Plucińska przez trzy lata z kamerą towarzyszyła zmaganiom polskich taksówkarzy usiłujących powstrzymać ekspansję tanich zagranicznych korporacji szturmujących rodzimy rynek.

Aktualizacja: 22.09.2021 21:58 Publikacja: 22.09.2021 21:00

Jutro będzie globalizacja

Foto: Bloomberg

Protesty, pikiety, taksówkowe blokady stolicy i wszystkie możliwe użyte w tym czasie związkowe sposoby nacisku na rząd nie powstrzymały jednak „uberyzacji" gospodarki.

Choć rezultat batalii o postawienie tamy ekspansji tanich przewozów, organizowanych przez zagraniczne korporacje nierzadko z zasad od lat regulujących rodzimą taksówkarską rzeczywistość, można było przewidzieć, to filmowa relacja reżyserki z wydarzeń wciąga, przykuwa uwagę rozpalonymi do czerwoności emocjami.

Obrazy wybrane do filmu przez Martę Plucińską dobrze ilustrują eskalujące napięcie walczących o przetrwanie tradycyjnych licencjonowanych przewoźników, przekonanych o swych racjach i o konieczności walki z zewnętrzną konkurencją, której brak profesjonalizmu może narażać pasażerów na ryzyka i niebezpieczeństwa.

Doskonały, dynamiczny montaż ułatwia odbiór miejscami zbyt wyrazistych tez i solennego przekazu. Dokument z bliska rejestruje wydarzenia z życia grupy zawodowych taksówkarzy, postaci pełnych pasji, a zarazem ludzi z krwi i kości, z ich namiętnościami, rozterkami i zasadami.

Obraz dokumentuje też żywą obecność w tym środowisku związkowych idei Solidarności, które w swoim czasie poderwały do działania rzesze ludzi, niezależnie od ich przekonań. – To wciąż aktualne dla współczesnych Polaków przesłanie z czasów, gdy istotą związkowej walki były w społeczeństwie sprawy godności ekonomicznej i społecznej oraz szacunek dla jednostki, kraju i tradycji – zdaje się przekonywać Marta Plucińska.

Po wtorkowej premierze filmu „Jutro będzie jutro" reżyserka pytała głównych bohaterów dokumentu obecnych na seansie w warszawskim kinie Muranów, co robią teraz, po tym jak w 2020 r. państwo przyjęło regulacje akceptujące obecność na rynku takich firm, jak Uber czy Bolt. Nieliczni najbardziej rozczarowani decyzjami władzy porzucili swoje „dryndy" z kogutem taxi na dachu. Większość jednak nadal pracuje zawodowo za kółkiem. Główny negocjator i lider protestów dobrze wspomina ludzi poznanych na barykadach, ale teraz zajął się odnawialnymi źródłami energii. A doświadczony działacz Solidarności przyznał, że tak jak inni musiał pogodzić się z faktem, że w taksówkowym transporcie będzie po prostu „globalnie".

Protesty, pikiety, taksówkowe blokady stolicy i wszystkie możliwe użyte w tym czasie związkowe sposoby nacisku na rząd nie powstrzymały jednak „uberyzacji" gospodarki.

Choć rezultat batalii o postawienie tamy ekspansji tanich przewozów, organizowanych przez zagraniczne korporacje nierzadko z zasad od lat regulujących rodzimą taksówkarską rzeczywistość, można było przewidzieć, to filmowa relacja reżyserki z wydarzeń wciąga, przykuwa uwagę rozpalonymi do czerwoności emocjami.

Pozostało 80% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Gospodarka
Margrethe Vestager, wiceprzewodnicząca KE: Facebook i TikTok nie śledzą ryzyka zakłóceń wyborów w UE
Gospodarka
Śmierć Ebrahima Raisiego coś zmieni?
Gospodarka
Nowa forma pomocy Ukrainie. To pomysł G7
Gospodarka
Hołownia: Zmieniłem zdanie, popieram CPK. Za to "nie" dla Kredytu "Na start"
Gospodarka
Ukraina kupi broń za rosyjskie pieniądze. Bruksela odmraża aktywa Banku Rosji
Materiał Promocyjny
Jak sztuczna inteligencja może być wykorzystywana przez przestępców cybernetycznych?