Rosja ma coraz gorsze wskaźniki makroekonomiczne – gospodarka skurczyła się w styczniu o 2,4 proc., a dochody Rosjan spadną w tym roku po raz pierwszy od dziesięciu lat.

Rosyjskie Ministerstwo Finansów próbuje znaleźć środki na pokrycie sięgającego ok. 100 mld dol. deficytu budżetowego. Najnowszy pomysł to odzyskanie od państwowych firm pieniędzy, które hojną ręką otrzymały z kasy państwa rok temu. Środki miałaby zwrócić firma Rosnano kierowana przez byłego wicepremiera i ministra finansów Anatolija Czubajsa, Olimpstroj utworzony do realizacji obiektów olimpiady zimowej Soczi 2014 oraz Fundusz ŻKH (Gospodarki Mieszkaniowo-Komunalnej).

[wyimek]2,4 proc. o tyle w styczniu 2009 roku zmalał rosyjski produkt krajowy brutto[/wyimek]

Dyrektor generalny tej ostatniej Konstantin Cicin zapowiedział już, że jest gotowy zwrócić 80 mld rubli (2,3 mld dol.), pod warunkiem że do końca przyszłego roku je odzyska. Jednak o żadnych negocjacjach z Ministerstwem Finansów mowy być nie może. Na początku 2008 r. państwo dofinansowało fundusz kwotą 240 mld rubli (6,9 mld dol.) i teraz chce odzyskać co najmniej połowę.

Także Anatolij Czubajs uważa, że dziś budżetowa stabilność jest o wiele ważniejsza niż rozwój nanotechnologii. Dlatego zapowiedział oddanie 130 mld rubli (3,7 mld dol.). „W sytuacji gdy tnie się wydatki budżetowe, nie będę stawiał interesów korporacji ponad interesami państwa” cytuje Czubajsa „Kommiersant”.

Olimpstroj to oczko w głowie premiera Władimira Putina. Wywalczona przez niego zimowa olimpiada ma przyćmić wszystkie dotychczasowe. Dlatego, choć do igrzysk pozostawało na początku minionego roku ponad sześć lat, Putin zasilił Olimpstroj kwotą ok. 70 mld rubli (2 mld dol.). Do 2014 r. spółka miała dostać w sumie od państwa 192 mld rubli (5,5 mld dol.), z czego 90 mld rubli (2,7 mld dol.) w tym roku. Teraz wiadomo, że państwo przejmie leżące na rachunkach bankowych pieniądze Olimpstroja, a nowe wydzielać będzie jedynie pod konkretne inwestycje.