– Plan przewiduje dwa szczyty euro, czyli minimum wymagane w pakcie fiskalnym – powiedział „Rz" wysoki rangą unijny dyplomata.
Informację tę Herman Van Rompuy, przewodniczący Rady Europejskiej i gospodarz szczytów, przekazał już do stolic UE. Zostanie ona zatwierdzona dziś, w pierwszym dniu szczytu UE, i będzie zapisana w aneksie do dokumentu końcowego, czyli tzw. wniosków ze szczytu.
Po sesji wieczornej i kolacji w gronie 27 przywódców w sali zostanie 17 szefów państw i rządów strefy euro, do których dołączy Mario Draghi, szef Europejskiego Banku Centralnego. I to będzie pierwszy z planowanych szczytów euro.
Drugi odbędzie się przy okazji szczytu UE w październiku. Wtedy dyskusja będzie dotyczyła konkurencyjności europejskiej gospodarki i będzie w niej uczestniczyło 25 przywódców, w tym Donald Tusk. Wykorzystana zostanie formuła szczytu w gronie sygnatariuszy paktu fiskalnego.
– Jeśli nie będzie w tym roku żadnej kryzysowej sytuacji, to skończy się na tych dwóch spotkaniach dla strefy euro – mówi unijny dyplomata. Szczytów całej UE zaplanowano na ten rok sześć.
Taki skromny plan jest zasługą Van Rompuya, który broni się przed dzieleniem UE i kiedy się da proponuje organizowanie dyskusji 27 państw. W 2012 r. nie zorganizował szczytu euro. Tylko w czerwcu przy okazji szczytu UE doszło do wydania osobnego oświadczenia dotyczącego strefy euro, ale bez formalnego odrębnego spotkania.
W tym roku Van Rompuy musi zrobić przynajmniej dwa spotkania euro. Tak przewiduje obowiązujący od stycznia pakt fiskalny. Ale łączy dwie okazje. Obowiązkowy w pakcie jeden z dwóch szczytów euro łączy z obowiązkowym jednym szczytem paktu fiskalnego. Już 10 dni temu, na spotkaniu „Szerpów" (wysłanników szefów państw i rządów ds. UE) taki plan wydawał się prawdopodobny. – Idzie w stronę minimum – mówił po spotkaniu Piotr Serafin, polski szerpa, czyli sekretarz stanu ds. UE. Jak podkreślał Van Rompuy, nie chce także nadużywać formuły paktu fiskalnego, bo nie ma w nim Wielkiej Brytanii i Czech.
Dla Polski, która nie zdecydowała, kiedy chce wejść do strefy euro, takie odsuwanie politycznej integracji w węższym gronie jest pozytywną informacją. Być może dojdzie do wzmocnienia tego procesu, jeśli zapadną decyzje odnośnie do nowych form integracji strefy euro.