Może być tak, że 4 zł za franka szwajcarskiego utrzyma się do końca roku?
Jakub Borowski: Nie można tego wykluczyć, choć jeszcze nie analizowaliśmy szczegółowo tej kwestii. Nowy kurs równowagi między euro i frankiem szwajcarskim może zmierzać w okolice 1,1 wobec 1,2 bronionego przez SNB.
Taki poziom może wpłynąć negatywnie na polską gospodarkę?
Nie ma to istotnego wpływu. Wyniki stress testów pokazują, że system bankowy jest w stanie utrzymać znacznie większą niż 13 proc. deprecjację złotego wobec franka. Kredyty w tej walucie są dobrze spłacane.
Ale może przestaną przy tak drogim franku?
Nawet jeśli nastąpi pogorszenie spłacalności, to obecnie jej poziom jest tak wysoki, że jest tu spory margines. Równocześnie szwajcarski bank centralny obniżył stopy procentowe, a to czynnik, które łagodzi skutki decyzji o uwolnieniu kursu franka. I ma korzystny wpływ na wielkość rat spłacanych przez Polaków.
Ale i tak będą one większe. Więc ok. 500-600 tys. rodzin będzie wydawać mniej na konsumpcję.
Większe wydatki na raty pogorszą nieznacznie perspektywy konsumpcji w Polsce. Natomiast można uznać, że ten efekt nie jest bardzo istotny.
A może wpłynie na podwyżkę cen dóbr importowych?
Nie sądzę, bo zależą one głównie od kursów euro i dolara. Akurat wobec euro złoty nie uległ zasadniczym zmianom, a dolar rządzi się swoimi prawami. Nasze perspektywy inflacji nie ulegają zmianom.
Czy rząd powinien jakoś zareagować?
Uwolnienie kursów franka jest wielkim zaskoczeniem, ale nie widzę powodów do reakcji przez nasz rząd. Przy założeniu, że kredyty walutowe nadal pozostaną w miarę dobrze obsługiwane, nie ma istotnych zagrożeń dla stabilności systemu finansowego. A tylko w takim przypadku rząd mógłby zacząć reagować.