Nowy tydzień rozpoczął się od kontynuacji przeceny polskich obligacji skarbowych. Rentowności rosły wzdłuż całej krzywej nawet po ponad 20 pkt baz. Oprocentowanie obligacji dwuletnich przekraczało 6,61 proc., a dziesięcioletnich 6,25 proc. Poprzednio tak wysoko rentowności papierów długoterminowych znajdowały się w 2011 r. Tylko od początku tego roku indeks polskich obligacji TBSP stracił już około 8 proc., natomiast w całym poprzednim roku zniżka sięgała 9,7 proc. Obecnie indeks ten jest na poziomach sprzed nieco ponad pięciu lat. Podobnie cofnęły się notowania wielu funduszy dłużnych.

Przecena polskich obligacji skarbowych trwa już od około roku, jednak znów nabrała tempa w ostatnich dniach. Jeszcze w zeszły wtorek, czyli przed decyzją RPP o podwyżce stóp o 100 pkt baz. (spodziewano się ruchu o 50–75 pkt baz.), rentowności obligacji dwuletnich sięgały 5,74 proc., zaś dziesięcioletnich 5,47 proc. – Podwyżka stóp procentowych powyżej oczekiwań rynku oraz komunikacja, że RPP będzie reagować na bieżące dane napływające z gospodarki, wskazują, że przyszła ścieżka stóp procentowych może kształtować się wyraźnie powyżej tego, co zakładał rynek jeszcze przed zeszłotygodniowym posiedzeniem – tłumaczy Filip Nowicki, zarządzający Superfund TFI.

Niepokojąco wyglądają dane o inflacji w regionie. – Poniedziałkowy, najnowszy odczyt inflacji w Czechach wyniósł 12,7 proc. i wspiera scenariusz, że u nas ceny będą rosnąć podobnie, co może przełożyć się na coraz agresywniej reagującą RPP. Pamiętajmy, że wysokie odczyty w najbliższych miesiącach są pewne, a w kolejnym półroczu presja inflacyjna pozostanie wysoka między innymi z uwagi na rosnące globalne ceny żywności, napędzane ograniczeniami produkcji w Ukrainie – przewiduje Nowicki. Jednocześnie w Europie Zachodniej i w USA rozpoczynamy tydzień dalszym wyraźnym wzrostem rentowności. – Słabe otoczenie w połączeniu z trendami w gospodarce oraz płytkim polskim rynkiem długu sprawiają, że dynamika przeceny jest znacząca, wyraźnie brakuje kupujących – przyznaje Nowicki. Również Mariusz Zaród, zarządzający Quercusa, radzi śledzić sytuację na rynkach bazowych. – Inwestorzy zaczynają wyceniać tam szybkie podwyżki stóp procentowych, co ciągnie w górę rentowności. Mocne spadki cen obligacji skarbowych obserwujemy w USA i w Europie, a nasz rynek to – niestety – „kopiuje” – mówi.

Czytaj więcej

Sankcje zaczęły boleć. Rosja nie sprzeda obligacji

Zaród komentuje, że rynek przesuwa się niemal bez transakcji. – To pokłosie ostatniej decyzji RPP, która była niezrozumiała dla inwestorów i ekonomistów – mówi Mariusz Zaród. Zwraca uwagę, że nikt nie prognozował aż takiej skali zacieśnienia. Zauważa, że ostatnia podwyżka stóp nie spowodowała umocnienia złotego. – A zatem nie osłabiła inflacji w krótkim terminie, a dodatkowo wprowadzone luzowanie fiskalne (m.in. tarcze antyinflacyjne, zmiany podatkowe w Polskim Ładzie) działają mocno proinflacyjnie – wskazuje zarządzający.

Powoli można też oszacować skalę umorzeń, jaka przeszła przez fundusze inwestycyjne w marcu. Najmocniej odpływ kapitału odczuły fundusze dłużne. W największych TFI łączne odpływy sięgały 0,8–1,3 mld zł netto. – Rynek TFI boryka się z umorzeniami, co negatywnie wpływa na wyceny obligacji zarówno skarbowych, jak i korporacyjnych. Dopóki umorzenia nie ustaną albo przynajmniej się znacznie nie ograniczą, to trudno o mocniejsze odbicie – podkreśla Zaród.