Decyzja Narodowego Banku Białorusi to bezprecedensowe posunięcie w totalitarnym państwie prezydenta Łukaszenki. Wymusiła ją coraz gorsza sytuacja gospodarcza i pusta kasa państwa.
Gdyby nie pomoc Rosji (2 mld dol. kredytu) oraz Międzynarodowego Funduszu Walutowego (2,5 mld dol.), Białoruś nie miałaby już żadnych rezerw dewizowych na stabilizację sektora bankowego i waluty narodowej.
Nieoficjalnie mówi się, że dewaluacja i urealnienie kursu rodzimej waluty była jednym z warunków udzielenia pożyczki przez MFW. W 2009 r. białoruski bank ma utrzymywać wartość koszyka na poziomie +/- 5 proc.
NBB ogłosił dziś, że powiąże rubla z koszykiem trzech walut – dolara, euro i rubla. Do tej pory takiej zależności nie było i oficjalny kurs podtrzymywał na prawie niezmienionym poziomie bank centralny.
Decyzja banku oznacza dewaluację rubla białoruskiego o 20,5 proc. wobec dolara (do kwoty 2650 rubli biał.), 20,3 proc. wobec euro (do 3703 rubli biał) i 17,3 proc. wobec rubla rosyjskiego (do 90,2 rubli biał.).
Od 8 stycznia NBB podnosi stawkę refinansowania do 14 proc. rocznie (obecnie 12 proc.). W styczniu Białoruś otrzyma z MFW pierwszą ratę 800 mln dol. kredytu.
Obecnie Białoruś ma ok. 3 mld dol. rezerw w złocie, walutach i papierach. W ocenie szefów białoruskiego banku do końca roku rezerwy wzrosną do 8-10 mld dol.