Reklama
Rozwiń
Reklama

„Hamnet”: film o małżeństwie Szekspira, który miesza w głowie jak AI

Szekspir w „Hamnecie” ma tyle wspólnego z prawdziwą historią, co Salieri w „Amadeuszu”. Niestety, widzowie lubią emocje i klarowne podziały, a mniej utalentowani autorzy, nawet jeśli są na służbie ważnej sprawy, takiej okazji nie przepuszczą.

Publikacja: 22.01.2026 05:01

Jessie Buckley jako Agnes, żona Szekspira, oraz Paul Mescal jako sam Szekspir. Film w kinach od piąt

Jessie Buckley jako Agnes, żona Szekspira, oraz Paul Mescal jako sam Szekspir. Film w kinach od piątku, 23 stycznia

Foto: Materiały Prasowe

Autorka książki „Hamnet” Maggie O’Farrell i Chloe Zhao, reżyserka ekranizacji zdobyły już dużą popularność, film rozpoczął marsz po Oscary (ma już dwa Złote Globy) i można się spodziewać, że poruszając temat utraty dziecka – namiesza w głowach podobnie jak sztuczna inteligencja osobom, które każdy komunikat AI biorą za prawdę objawioną, nie sprawdzając kontekstów.

Reklama
Reklama

„Hamnet”: Szekspir jak Mieszko I

Tymczasem Szekspir, choć wiele jest białych plam w jego życiorysie, nie jest Mieszkiem I, którego biografię z powodu braku wiedzy historycznej wręcz trzeba fikcjonalizować. O’Farrell powołuje się na lekturę fundamentalnej biografii Szekspira pióra Stephena Greenblatta, ale czerpała z niej wybiórczo, jakby wiedziała, że złożona prawda uniemożliwi jej napisanie „wyciskacza łez”. Śmierć dziecka i żałoba rodziców są więc dla pisarki i reżyserki ważne. Ważniejsze było jednak odbiegające w wielu punktach od prawdy i ostatecznej oceny bohaterów, targanie emocjami widzów. Ważną kwestię za często składają na ołtarzu niewiarygodnego i nieuczciwego melodramatyzowania.

Zacznijmy od tego, że Szekspir miał żonę Annę Hathaway, a nie Agnes (Jessie Buckley), która w filmie jest zielarką żyjącą na łonie natury w modnym dziś stylu fantasy i ekofeminizmu (by rodzić sama wymyka się do lasu). Anna nie była jak w filmie Kopciuszkiem wychowanym przez toksyczną macochę, lecz mającą poczucie wartości kobietą, z rodziną przyzwyczajoną do jej niezależności. Rzecz kardynalna: gdy poznała Williama i zaszła z nim w ciążę, miała lat 26, on zaś niespełna 18 (gra go Paul Mescal, lat 29). W ich czasach taką kobietę jak Anna uważano za bardzo dojrzałą, by nie powiedzieć mocniej, ale to byłby już ageizm. William wedle prawa był niepełnoletni i dałoby się z tego złożyć zupełnie inną historię.

Co ważne, miłość kochanków wybuchła w czasach, gdy królowa Elżbieta I prześladowała katolików, rodzina Anny była anglikańska, a Szekspirów katolicka. Ojciec Williama, John doszedł wcześniej w Stratfordzie do urzędu szambelana odpowiedzialnego za mienie komunalne, a więc najważniejszego pośród piętnastu rajców. Utracił pozycję pewnie z powodu religijnego przewrotu. Prawo nakładało na wszystkich obowiązek pojawiania się w świątyni protestanckiej choć raz w miesiącu. John obowiązku nie dopełniał i trafił na królewską listę proskrypcyjną. Rodzina przeżyła finansowy upadek, czego przyczyną mogły też być: spadek popytu na luksusowe dobra, jakimi były rękawiczki produkowane przez ojca oraz uderzenie w handel wełną, czym John zajmował się „mniej legalnie”.

Reklama
Reklama

Bez względu na to rodziny, protestancka i katolicka, doszły do porozumienia: Anna i William wzięli ślub sześć miesięcy przed urodzinami pierwszej córki. Co ważne, osiemnastoletni William już wcześniej występował z powodzeniem jako aktor i miał za sobą literackie próby. W filmie eksplozja talentu literackiego następuje już po urodzinach pierwszej córki i to jedyny powód, dla jakiego Szekspir decyduje się wyjechać po sławę do Londynu. W rzeczywistości za powód wyjazdu trzy lata po ślubie uważa się to, że był ścigany przez prawo jako kłusownik i musiał na pewien czas zniknąć. Świadectwem na to, że bywał z rodziną były nie tylko bliźniaki (Judith i Hamnet, którego imienia używano wymiennie z Hamletem), lecz zakup wspaniałego domu. Jest prawdą, że gdy Hamnet zmarł (nic więcej nie wiadomo) Szekspira w domu nie było. Przyjechał na pogrzeb z Londynu.

„Hamnet” i gwiazdy współczesności

Pisarka i reżyserka podjęły temat, który zwraca uwagę także przy okazji życia współczesnych gwiazd. Robert Plant z Led Zeppelin w chwili śmierci syna był na tournée, a nie jak matka przy łożu śmierci. Można powiedzieć, że poświęcił dziecku przebój „All of my Love” i jakoś sobie ułożył życie. Podobnie jak Eric Clapton, który skomponował „Tears In Heaven” po śmierci syna Conora, czy Nick Cave po śmierci swojego syna (spadł pod wpływem narkotyków z klifu). Dramat ojców był sprawą publiczną, ale też jako artyści spożytkowali go dla swojej kariery.

Czytaj więcej

The Cure, Nick Cave i David Byrne na Open’erze’26

A co z ich żonami, czyli matkami zmarłych tragicznie dzieci? A przecież jest też w „Hamnecie” podjęta inna kwestia – kobiet zajmujących się domem, rodziną, dziećmi, gdy ojciec realizuje się poprzez karierę, często poza rodzinnym miastem. To wszystko prawda i jest o tym w filmie jedna rozdzierająca scena. Resztę „Hamnet” pokazuje tyle mocnymi i sugestywnymi, co bajkowymi obrazami o kategoryczności jednoznacznych komunikatów. Polski operator Łukasz Żal pięknie sfotografował wielkie drzewo, którego korzenie na skarpie są odsłonięte, co grozi upadkiem, tymczasem Agnes leży nieopodal w pozycji prenatalnej, jakby szukała w naturze bezpieczeństwa łona matki. Nie dają jej macocha i rodzina, a być może Agnes rozmyśla też o tym, jak to jest być matką. Agnes przyzywa też jastrzębia. Ten siada na jej rękawicy, a kobieta karmi go mięsem.

Szekspir pokazany jest jako łacinnik w szkole. Wybiega z klasy zauroczony widokiem Agnes, ta zaś, opierając się zawarciu bliższej znajomości – dotyka (podświadomie?) swojego łona, co w ujęciu Zhao robi wrażenie następujące: ten związek będzie cię kosztował utratę dziecka. Jeśli dodać pogłoski, że Agnes jest dzieckiem czarownicy – zaczynamy lewitować w sferze fantasy, w której emocje i język są instrumentalizowane w służbie postaci (Agnes) lub przeciwko niemu (William), widzów zaś traktuje się jak dzieci.

„Hamnet”: mężowie i żony

Mężczyźni osłupieją, a kobiety same sobie odpowiedzą na pytanie, czy to możliwe, by położna uznała, że urodzone dziecko jest martwe, gdy jest żywe? To tylko jedna ze scen, które mają wywołać w nas współodczuwanie z Agnes, tymczasem prowokują wątpliwości. Sugestywna ma być sekwencja w rzece, gdy William rzuca się w toń, by przepłynąć na drugi brzeg. Wkrótce zaczyna londyńskie życie. Jest pokazany jak duże dziecko, które interesuje się ulicznym teatrzykiem kukiełkowym, ale to przecież dziecinada.

Reklama
Reklama

Tymczasem Agnes zostaje z dziećmi sama. Bliźniaki Judith i Hamnet od wczesnych lat zamieniają się ubraniami, by próbować zmylić świat, w tym przypadku rodziców. To akurat motyw znany z twórczości Szekspira i ciekawie wykorzystany w filmie, gdy chore rodzeństwo wspiera się, chce oszukać śmierć.

Czytaj więcej

„Europejskie Oscary” 2026: „Wartość sentymentalna” z kompletem głównych nagród

Zarówno autorka książki, jak i reżyserka, pokazały „Hamleta” jako dzieło zainspirowane śmiercią Hamneta. To prawda. Lecz skala tematyki jest znacznie szersza. Szekspir pisał arcydzieło, przeżywając niedawną śmierć ojca, który w filmie pokazany jest jako współczesna karykatura przemocowca (kolejny schemat). Odwaga Szekspira jako autora „Hamleta” polegała na tym, że w dobie terroru protestantów, pewnie nie radząc sobie ze stratą syna i ojca – podejmował niecenzuralne kwestie obcowania z duchami oraz czyśćca, wpojone przez katolickie pojmowanie świata. Nie wiedział, jak ma przeżywać śmierć bliskich i co się z nimi dzieje.

W filmie oglądamy Agnes, która przybywa na premierę „Hamleta” do Londynu i zaczyna rozumieć, że mąż jako mężczyzna inaczej przeżywa żałobę. I tym razem Zhao sięga po melodramatyczne środki. Najpierw Szekspir szlocha w kulisach. Ale dlaczego potem oglądamy jego pyszałkowatą, pełną triumfu minę, gdy zauważa rosnącą akceptację Agnes? Warto też uważać z interpretacją „Hamleta”, która Szekspira utożsamia z jego bohaterami – Agnes można bowiem przypisać zdradę po wyjeździe Williama ze Stratfordu.

„Hamnet” i zły teatr w filmie

Powstał nie tylko zły film, ale i zły teatr w filmie, zwłaszcza w scenie, gdy wszyscy widzowie wyciągają ręce w stronę umierającego Hamleta. Strasznie to pretensjonalne. Dziwacznie pokazany jest teatr Szekspira (wiemy, że wyglądał inaczej, co pokazuje dziś Globe w Londynie). Inaczej był też usytuowany. Nie wiem, dlaczego Chloe zamiast Tamizy z London Bridge pokazuje jakąś podupadłą przystań.

O tym, że można opowiadać inaczej o stracie dziecka świadczy „Ulisses” Joyce’a, który opisał kryzys małżeństwa właśnie w nawiązaniu do dramatu Szekspirów i śmierci ich Hamneta. Motyw męskiej żałoby podjął niedawno w krakowskiej inscenizacji „Ulissesa” Michał Borczuch.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Cztery Złote Globy dla „Jedna bitwa po drugiej" o ekstremizmach rozsadzających świat

„Hamnet” to zmarnowana szansa. Nie pierwsza i nie ostatnia. Zasadę „weź na warsztat życie kogoś słynnego, napisz co chcesz, a zdobędziesz większą sławę i pieniądze niż dzięki własnej historii” przetestował już Peter Schaffer, który w „Amadeuszu”, idąc tropem Puszkina, uczynił z Salierego potwora, by wzruszyć nas nieprawdziwą historią rywalizacji z Mozartem.

Perspektywa posiadania biografii lub powstania inspirowanych nią utworów na szczęście nie zniechęciła nikogo z największych do tego, by żyć i tworzyć – ironizował Emile Cioran. Myślał o powikłanych losach artystów, którzy mieli na sumieniu więcej niż inni lub tyle, co inni, lecz zawsze badano je surowiej niż zwykłych śmiertelników.

Film
Berlinale'26. Burza medialna wokół Wima Wendersa. Arundhati Roy odwołała przyjazd
Film
„Ołowiane dzieci” i straszna wizyta Breżniewa. Czy Polacy będą tak witać Putina?
Film
Nie żyje Bożena Dykiel. Te role przyniosły jej sławę
Film
Amerykanie o „Ołowianych dzieciach”: niezłomna Kulig od Pawlikowskiego
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama