Powstał mocny i ważny serial, który jest czymś więcej niż rekonstrukcją dawno minionej historii: „Niebo” antycypuje, niestety, nie rok w piekle, tylko naszą przyszłość, gdy manipulacje płynące ze świata polityki i internetu mogą odgrywać coraz większą rolę. Zarówno w wyborach politycznych, jak i tych codziennych, ponieważ ludzie, zwłaszcza młodzi, są coraz bardziej zagubieni, zaś dotychczasowe instytucje, poczynając od rodzin, poprzez kościoły, a kończąc na demokratycznych społeczeństwach dawnego typu – w dobie internetowego globalizmu znajdują się w nieustannym kryzysie.
Serial i książka „Niebo. Pięć lat w sekcie”
W 2011 r. ukazała się książka Sebastiana Kellera „Niebo. Pięć lat w sekcie”, opisująca jego pięcioletnie uczestnictwo w sekcie, której szef obiecywał ulgę w cierpieniu, a nawet… wskrzeszanie zmarłych. Relacja Kellera stanowiła inspirację dla serialu „Niebo. Rok w piekle” wyprodukowanego dla HBO Max.
Przed premierą Sebastian Keller na nowo opisał życie w sekcie, ucieczkę z niej i późniejszą walkę o odzyskanie siebie w książce zatytułowanej tak jak serial. Opublikowało ją Wydawnictwo Otwarte.
Za scenariusz ze świetną dramaturgią i dialogami odpowiada Jakub Korolczuk, a za reżyserię – Bartosz Blaschke. W serialu Kacmajora zastąpił guru Piotr Wójcik grany przez Tomasza Kota (wcześniej m.in. charyzmatyczny Religa w „Bogach”). Chodzi boso, stylizując się na człowieka o wyjątkowej energii, leczy, przede wszystkim zaś łowi w nowej sytuacji chaosu transformacji po 1989 r. ludzi o złamanych życiorysach, z piętnem rodzinnej manipulacji, ale też poszukujących nowych wartości w życiu, gdy komunizm się wypalił, a krajem chce rządzić Kościół i kapitalizm (guru mówi o „trzech k...ch”). Bohater Kota potrafi powiedzieć opornym członkom sekty oraz sąsiadom, że leczy, ale też zagrozić, że potrafi „dać chorobę”. Cytuje Jezusa, lecz niszczy ludzi. Nie stroni od alkoholu i przekleństw, co nazywa „świętym gniewem”. Doprowadza do zagrożenia życia, powoduje śmierć.